Jeśli szukasz fajnego motocykla do codziennej jazdy, Honda NC750X ma szansę cię zachwycić. Jeśli jednak oczekujesz, że w ślad za off-roadowym wyglądem pójdzie jakakolwiek dzielność terenowa, poszukaj czegoś innego.

Tekst: Rafał Betnarski, zdjęcia: Marcelina Woźnicka

Pomysł na NC750X był prosty: dodać trochę pary udanemu NC700X tak, by dawał jeszcze więcej frajdy. Zadanie to wykonano z nawiązką – poprzednika w naszym ubiegłorocznym teście oceniliśmy jako motocykl stricte miejski. Honda NC750X pozwala na śmiałe wyjazdy nawet w kilkusetkilometrowe trasy.


Honda NC750X
Motocykl bardzo mi się spodobał
Wygląd maszyny wpisuje się w modny trend motocyklowych SUV-ów zwanych też funbike. Bojowa stylizacja i zwiększony prześwit mogą skłonić kogoś nierozsądnego do próbowania motocykla w terenie. Lepiej jednak unikać takich pomysłów.

Honda NC750X to typowy motocykl szosowy – ani nastawy zawieszenia ani opony nie umożliwiają pokonywania niczego bardziej „off” niż dobrze ubita szutrowa droga – a nawet wtedy raczej za karę.

Honda NC750X – dane techniczne

Silnik: dwucylindrowy, rzędowy

Pojemność: 745 ccm

Moc: 55 KM

Maks. moment obr.: 68 Nm (4750 obr./min.)

Skrzynia biegów: 6-biegowa automatyczna

Napęd: łańcuch

Hamulec przedni: hydrauliczny jednotarczowy

Hamulec tylny: hydrauliczny jednotarczowy

Wymiary (dł. x szer. x wys.): 2210 x 840 x 1285 mm

Wysokość siodła: 83 cm

Ciężar z płynami: 229 kg

Zbiornik paliwa: 14 litrów

Cena: 32 500 zł

Bardzo dobrym pomysłem projektantów jest zastosowanie pojemnego schowka w miejscu, gdzie tradycyjnie znajduje się zbiornik paliwa. Taka przestrzeń bagażowa pozwala jednej osobie bez problemu spakować się na weekendowy wypad, a podczas załatwiania miejskich spraw schować kask (integralny) i rękawice.

Twarde detale

NC750X (63)
Genialne! Schowek w miejscu baku pomieści kask integralny
Honda NC750X

Honda NC750X jest starannie przemyślanym narzędziem frajdy. Na pierwszy rzut oka parametry nie zachwycają – 55 KM, 68 Nm i 14-litrowy zbiornik paliwa wyglądają trochę jak opis chińskiego skuterka niż charakterystyka przyzwoitego motocykla.


W praktyce sprawa ma się jednak o niebo lepiej. Dwucylindrowy silnik współpracujący z dwusprzęgłową automatyczną skrzynią DCT całkowicie niweluje słaby moment obrotowy nadrabiając tę niedogodność błyskawicznymi redukcjami biegów bez utraty napędu.

Maleńki zbiornik paliwa okazuje się całkowicie wystarczający do codziennego użytkowania – nawet jeśli obejmuje ono częste wycieczki w odległe rejony Polski. Podczas całego testu nie udało mi się przekroczyć wartości spalania 4,5 l/100 km, zaś średnio było to 3,8 l/100km!

Przy normalnej jeździe zbiornik wystarczy zatem do pokonania ponad 300 km.

Honda NC750X
Offroad? Wykluczone - taka droga to dla NC wartość graniczna
Honda NC750X to twardy zawodnik. Nie chodzi mi przy tym o trwałość, choć mam nadzieję, że będzie taka, jakiej oczekujemy od Hondy. Ten sprzęt wyposażono w tak absurdalnie twarde zawieszenie, że nawet na szwajcarskich drogach dałoby w kość.

Nie wiadomo dlaczego producent w funbike zdecydował się na tak niezrozumiały krok – Kawasaki Versys ma wspaniały zawias, dzięki któremu podróże po naszych polskich „drogach” są czystą przyjemnością. Czemuś Hondo nie wzięła przykładu zza miedzy?


Drugim twardym elementem, który dodatkowo pogłębia dyskomfort jest siedzenie – do 300 kilometrów jeszcze jakoś się jedzie, ale potem pośladki dosłownie błagają o przerwy.

Jeszcze gorzej ma pasażer – nie dość, że siedzisko jest twarde, to jeszcze małe, uchwyty są za wąsko rozmieszczone, a podnóżki za daleko. Ktoś o wzroście poniżej 170 cm będzie podróżował bardzo niewygodnie, w dodatku w dziwacznej pozycji.

Honda NC750X
Siodło pasażera niech lepiej pozostanie klapką wlewu paliwa...
Ale podróż z pasażerem na tym motocyklu i tak nie jest dobrym pomysłem – nie dość, że drastycznie spada dynamika, to jeszcze bardzo pogarszają się własności jezdne. Lepiej zatem by tylne siodło pozostało tylko klapką wlewu paliwa.

Żwawo w świat

Honda NC750X nie boi się podróży autostradą. Słabawy silnik zdumiewająco dziarsko napędza nielekki motocykl aż do 170 km/h.

Nawet przy tej prędkości Honda NC750X pozostaje stabilna, nie wężykuje i – co ważne – zapewnia przyzwoitą ochronę przed naporem wiatru, mimo, że przednia szyba wygląda raczej symbolicznie.

Honda NC750X
Nienajmocniejszy silnik daje sporo frajdy
To, w czym Honda NC750X czuje się najlepiej to boczne kręte drogi – byle nie dziurawe. Motocykl składa się w zakręty niemal sam – jest przy tym nad wyraz dobrze wyważony, więc nawet bardzo ciasne zakręty przejeżdża lekko i daje przy tym mnóstwo frajdy.

Pewien dyskomfort daje tylko skrzynia biegów, która lubi czasem w zakręcie zredukować bieg, ale operacja ta nie powoduje żadnego nerwowego szarpania ani zmiany toru jazdy. To zasługa dwóch sprzęgieł, które przenoszą napęd bez utraty mocy.

[sam id=”21″ codes=”true”]

Honda NC750X nie jest wyposażona w kufry – szkoda, bo próba przymocowania siatki bagażowej do tylnych relingów spełza na niczym. Bagaż nie jest stabilny, brakuje punktów zaczepienia kotw.

Nie udaje się także eksperyment z testowymi sakwami Ogio – niemożność zakotwienia miękkich toreb w wystarczającej ilości miejsc powoduje, że jedna z nich przypala się o wydech.

Skrzynia radości

Powiem wprost – Honda NC750X z manualem straciłaby bardzo wiele zmuszając kierowcę do nieustannego wachlowania lewą stopą. Automat zapewnia natychmiastowe przyspieszenia z każdej prędkości – świetnie zestrojony komputer skrzyni dobiera najwłaściwszy w danym momencie bieg redukując czasem z piątki do dwójki.

Honda NC750X
Dźwigni zmiany biegów brak. I dobrze
Bieg zredukować można na dwa sposoby – odkręcając gwałtownie manetkę, co wywołuje tzw. kickdown (ostrą redukcję biegu) albo używając dostępnych przy lewej manetce przełączników. Umożliwia to pełną i bezstresową kontrolę nad dynamiką motocykla.


Choć producent przewidział możliwość ręcznego sterowania przełożeniami za pomocą wspomnianych przełączników, niskoobrotowy silnik nie zachęca do takiej operacji. Odcięcie zapłonu występuje zanim jeszcze wskazówka osiągnie czerwone pole, co powoduje nieustanny stres przy przyspieszaniu.

Honda NC750X
Tryb zmiany przełożeń obsługuje się prostym przełącznikiem

Automatyczna skrzynia DCT, w którą wyposażona jest Honda NC750X  ma dwa tryby pracy, oznaczone na przełączniku literami „S” i „D”. Już po kilku kilometrach dotarło do mnie, że przebiegli Japończycy zastosowali skróty od polskich słów „Standardowy” i „Deszczowy”.

Tryb Standardowy (S) pozwala na normalną, akceptowalnie dynamiczną jazdę. Tryb Deszczowy (D) warto włączyć tylko w razie ulewy lub podczas jazdy po śniegu – biegi zmieniają się przy tak niskich obrotach, że na szóstce jadę już przy 50 km/h.

Nie ma wtedy mowy o jakiejkolwiek dynamice – motocykl po prostu nabiera prędkości. Z drugiej strony – nie sposób zerwać wtedy przyczepność.

Honda NC750X: plusy-minusy
+ zgrabny design funbike
+ znakomicie działająca automatyczna skrzynia biegów
+ świetna poręczność
+ niskie spalanie
– absurdalnie twarde zawieszenie
– zbyt twarda kanapa
– ograniczona możliwość podróży z pasażerem

Honda NC750X
Linia motocykla jest bardzo smukła i zgrabna
Honda NC750X to świetny motocykl uniwersalny – jest wystarczająco dynamiczny zarówno w mieście, jak i podczas dalszych wypraw – tutaj jednak warunkiem jest podróż solo. Automatyczna skrzynia nie zachwyci purystów, ale do tego motocykla jest jedynym akceptowalnym rozwiązaniem – umożliwia pełne wykorzystanie potencjału motocykla.


Honda NC750X trochę udaje terenówkę – moim zdaniem to nie wada – linia motocykla jest dynamiczna i może się podobać. Najważniejsze, że jest to świetne, znakomicie przemyślane narzędzie do codziennej frajdy – tanie, dynamiczne i w miarę wygodne.

Honda NC750X
NC750X to prawdziwe narzędzie frajdy

5 KOMENTARZE

  1. Fajny artykuł, od niedawna jestem włascicielem nc750x w manualu. Przed zakupem jezdzilem poprzednikiem i musze przyznac ze tych kilka detali jakie zmienili robią odczuwalną różnice, oczywiscie na plus. Mój manual daje także dużo frajdy z jazdy:-)

  2. „Ten sprzęt wyposażono w tak absurdalnie twarde zawieszenie, że nawet na szwajcarskich drogach dałoby w kość.”

    To ja już nic nie rozumiem. Co test, to co innego piszą. Jedni, że średnie; inni, że miękkie, a tu, że twarde. I to wersja X. Czytałem, że S z uwagi na krótsze lagi jest twardsza z przodu, a X jest bardziej miękka. Ale na autokult dziennikarka pisze, że zawieszenie jest miękkie.

    [LINK USUNIĘTY]

    Może po prostu zależy to od ustawienia napięcia wstępnego sprężyny tylnej. Może autor artykułu miał ustawienie najtwardsze.

    Co do siedzisk, to też różne opinie. I bądź tu mądry. :/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!