Skutery nie są zbyt częstym obiektem testów w naszej redakcji. Yamaha T-Max 530 ABS okazała się jednak na tyle zachęcającym pojazdem, że postanowiliśmy dać jej szansę i sprawdzić, czy podoła wyzwaniu rzuconemu przez tradycyjne motocykle.

Zdjęcia do testu: Izabela Jurkowska

Yamaha T-Max 530 ABS to mój pierwszy kontakt z maxiskuterem, więc z pewną taką nieśmiałością zostawiłem pod salonem swoje sprawdzone moto i dosiadłem pojazdu o wyglądzie japońskiego zabójcy. Po pierwszych niepewnych metrach wiedziałem już, że kilkaset najbliższych kilometrów będzie świetną zabawą.

[sam id=”11″ codes=”true”]

W środowisku motocyklowym skutery mają często opinię ubogich i upośledzonych krewnych motocykli, których szanujący się biker powinien omijać szerokim łukiem, najlepiej spluwając przy tym przez ramię. Jako człowiek zaimpregnowany na tego typu nonsensy postanowiłem wypróbować T-Maxa w charakterze jednośladu do szeroko rozumianej turystyki. Na naszym portalu niedawno opisywaliśmy Włocha, który zjeździł kawał Afryki na Burgmanie 400.

Oko w oko

T-Max (26)
Przyczajony tygrys...
Yamaha T-Max 530 ABS to skuter narysowany ostrą kreską. Nie jestem wielkim miłośnikiem tego typu estetyki, ale przyznaję, że pojazd trzyma fason i nic nie jest w nim przypadkowe. Soczewkowe reflektory mierzą potencjalnych przeciwników surowym wzrokiem, a cała maszyna sprawia wrażenie przyczajonej i gotowej do skoku.

Koniecznie sprawdź nasze zestawienie maxiskuterów!

Duże, 15-calowe koła i równie solidny, zadarty do góry tłumik dają jasno do zrozumienia, że to sprzęt ze sportowymi aspiracjami. Podobne wrażenie robi tył skutera, wystylizowany niczym w jakimś superbike, a czarny matowy lakier przenosi nas w szemrany świat miasta przyszłości. Kapitalne wrażenie robi też podświetlana na czerwono tablica przyrządów z dwoma dużymi zegarami i centralnym wyświetlaczem komputera.

Wygodny jak kimono

T-Max (19)
Kupiłem T-maxa, jestem na bruku
Zajęcie pozycji za kierownicą nie nastręcza problemów, a miejsca na nogi jest sporo, choć najbardziej zadowoleni będą kierowcy średniego wzrostu. Kanapa umieszczona jest na wysokości 800 mm, więc nieco niżej niż w mojej Deauville, ale jest szersza, przez co mimo 186 cm wzrostu nie mam pełnego kontaktu całą stopą z podłożem.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Także przednia szyba, mimo ustawienia w górnej pozycji jest dla mnie nieco za niska i przy większych prędkościach solidnie wieje. Kanapa jest obszerna, obita materiałem zapobiegającym ślizganiu się i wyposażona w miękki zadupek. Jest on bardzo pomocny przy ostrym przyśpieszaniu, ale ogranicza wykorzystanie całej powierzchni kanapy. Na szczęście można go odkręcić. Pasażer także nie narzeka na wygodę, a wielkie uchwyty dają mu niezbędną dozę pewności siebie.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!