Filipińska wyluzowana reklama motocykli z koszem przesiąknięta jest klimatem amerykańskich filmów z lat 60 i 70. Pęd powietrza i wolność, a to wszystko na kanapie ciężkiej maszyny bynajmniej nie pochodzącej z krainy hamburgerów.

Ural z przytupem zagościł na Filipinach. I nie chodzi tu o spektakularne przesunięcie skorupy ziemskiej ani o kolejną zagraniczną wycieczkę Władimira P. Rosyjski producent ciężkich motocykli konsekwentnie zdobywa nowe rynki i robi to w bardzo finezyjny sposób. Filipińska reklama jednośladów z koszem jest odbiciem najlepszych amerykańskich wzorców.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Wygląda na to, że marketingowcy Urala już dawno zrzucili z siebie siermiężny socjalistyczny kożuch i ich akcje promocyjne w niczym nie ustępują zachodnim. Motocykl jako synonim wolności, wyluzowani i wytatuowani bikerzy w towarzystwie pięknych dziewczyn… skąd my to znamy? Nawet zmięty papieros w ustach się znalazł, czyli jest oldschoolowo i niepoprawnie.

Ural na Filipinach

Filmowy klimat podkreśla muzyka, która w niczym nie przypomina zawodzenia Ałły Pugaczowej. Reklama adresowana jest do regionu, w którym trudno utrzymać równowagę, co udowodnił jeden z naszych byłych prezydentów dotknięty chorobą filipińską. Rosjanie postanowili nie ryzykować i zaatakowali ten rynek motocyklami z koszem, którym ewentualne defekty błędnika niestraszne.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCztery kamery. Japoński custom dla Jamesa Bonda
Następny artykułKTM RC200 i Honda CBR250R przyłapane podczas wspólnych testów
Perkusista i świeżo upieczony ojciec. Nie akceptuje życia bez pasji. Z daleka od jednośladowej ortodoksji, uwielbia nowe motocyklowe smaki. Zwolennik prędkości zostawiających nieco miejsca na inne wrażenia i stylu jazdy dającego cień nadziei na doczekanie starości. Nałogowo operuje humorem czarniejszym niż zęby testera lizaków.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!