Zarówno kształt tego motocykla, jak i kampania marketingowa nie pozostawiała najmniejszych wątpliwości – Triumph Tiger Explorer miał stać się GS-killerem. Pomysł nie wypalił ale na pewno nie z winy Explorera.

Tekst i zdjęcia: Zbigniew Buczek

Kiedy postawimy obok siebie R1200GS i Tigera Explorera mało wprawne oko może się pogubić. Kształty obu motocykli – zapewne nieprzypadkowo – są tak zbliżone, jakby obaj producenci korzystali z tej samej fabryki. Ekipa z Hinckley specjalnie się zresztą nie wypierała tego podobieństwa – ten model miał zabrać niezadowolonych z jakości i ceny klientów BMW.


Poczciwi Anglicy nie docenili jednak przywiązania do marki, które bez dwóch zdań jest wartością potężniejszą niż najwyższa nawet jakość czy najlepsza promocja. Nie powiódł się misterny plan zdetronizowania ociężałego króla motocyklowych SUV-ów. Nie ma w tym jednak żadnej winy Tigera – motocykl jest bardzo dobry, prawie świetny – do ideału brakuje mu naprawdę kilku detali.

Jedzie czołgiem

Tiger Explorer (8)
W tym motocyklu wszystko jest duże
Explorer już z daleka sprawia wrażenie potężnej maszyny wojennej. Tutaj wszystko jest ogromne – bak, reflektor, szerokość kierownicy. Nawet kardan sprawia wrażenie, jakby wykonano go ze średniowiecznej armaty. Już od samego patrzenia można mieć wrażenie, że w powietrzu unosi się zapach czołgowego smaru.

Uważne oględziny detali motocykla nie są w stanie ujawnić niedoróbek czy nadmiernej ingerencji księgowych. Tutaj po prostu wszystko pomyślano jako pancerne, zaś finezję zepchnięto na dalszy plan. Jeśli jakiś element zachwyca kształtem, to z pewnością przez przypadek.

Trochę za duży? Sprawdź test Triumpha Tigera 800 XC.

Po zajęciu miejsca na twardej (ale wygodnej) kanapie wrażenie czołgowatości jeszcze się potęguje. Z szerokiego chwytu kierownicy będą zadowoleni kierowcy PKS – między manetkami zmieści się sporych rozmiarów telewizor. Trochę szkoda, że jest tak szeroko – brak znanych z GS-a wystających na boki cylindrów mógłby znacząco ułatwiś manewrowanie w korkach, a tak…


Wrażenie potęgi psuje nieco skromny zestaw wskaźników – oj przydałby się tutaj kokpit z Goldwinga albo choćby ten z R1200GS. Na pocieszenie dodam jednak, że całość jest czytelna i niczego nie brakuje. Ogromną zaletą Explorera jest seryjny tempomat, który jasno sugeruje, że ulubionym terenem tego motocykla jest teren asfaltowy.

Trzycylindrowa kosiarka

Tiger Explorer (12)
Maleńki kokpicik wygląda dziwnie ale działa
Ostatnie zmiany w wydechach Formuły 1 przypomniały mi pierwszą jazdę testową Explorerem. Kiedy uradowany możliwością spędzenia godziny na wymarzonym motocyklu odpaliłem silnik… zdębiałem. Tłumik wielkości odkurzacza tak skutecznie filtruje dźwięki, że pieszy potrafi wejść prosto pod koło – po prostu nie słychać nic!

No, troszkę przesadziłem. Dźwięk jest zbliżony do kosiarki elektrycznej, która od 10 lat wiernie strzyże mój trawnik. Taki motocykl z takim wydechem? To jakby Chucka Norrisa ubrać w obcisłe body. Pierwszą zmianą, jaką należy zaplanować jest wymiana tłumika na taki, który wydaje z siebie dźwięk.

8 KOMENTARZE

  1. Nie wiem dla czego ale po przeczytaniu artykułu mam lekkie przeświadczenie, że autor tak naprawdę kupił sobie Tigera Explorera a miał dużą chrapkę na Gieesa. Całe szczęście, że ostatnie zdania są bardziej „zrównoważone”. Ciągłe i bezustanne porównywanie wszystkiego co po drogach bryka do beemwu jest nader „wkurzające”, ale już tak jest i zostanie zapewne na wieki. Gdy dosiadałem tego motocykla kilka tygodni po jego pokazaniu się na rynku, byłem wręcz zaskoczony jago wrodzonymi zaletami. Wygodny, dobrze ładowny, chroniący od nieprzyjemnych zaburzeń metrologicznych, znakomicie hamujący, oryginalny w kształtach, taki bardziej Range Rover niż Aston i silnik bestialsko mocny jak na „duże enduro”. Wada jest jedna, spora i jak na razie nie dopracowana, to jest setup przedniego zawieszenia. Zapewne przez to ta kiera jest taka szeroka, motocyklowi brakuje zwinności. To nie jest złe rozłożenie mas na przód i tył, patrząc na dane, trzymają się kupy. Być może chęć obniżenia kosztów spowodowały, że przednie lagi nie do końca zostały zrobione i wyregulowane jak trzeba. Wiem, to wcale nie znaczy że są do d..y, nie, ale brak tam genów choćby z Super10 lub ze Stelvio. Postawiono moim zdaniem za bardzo na komfort, lub przygotowywano się do czegoś lżejszego. Gratuluje autorowi czterdziestki. A, a, zapomniałem, jestem zazdrosny, z myślą o przeglądach, tu konkurencja odpada.
    PS. Czytało się znakomicie !

  2. No ale jak wiadomo GS jest i tak naj naj naj.i …. i ojeju jeju jeju ;-)))
    W kategorii Najnudniejszy Motocykl Świata ma u mnie dożywotnio pierwsze miejsce :-)
    A Tiger swoją drogą się sypie. To nie ta jakość wykonania co japonia. Niestety – bo sprzet fajny choć mega ciężki. Nowy V-strom 1000 go wymiata od strony poręczności z każdej strony.
    Ale …Gs jest pamietajmy i tak naj naj naj… i tak dalej ;-)

    • Jeżdzisz tigerem że uważasz że sie sypie? ja mam 45tyś w 3 sezony i nic… a znam ludzi co maja 100tyś. beemka to sie dopiero sypie…….

  3. Czy wahacz też będzie pękał jak dresbikeu GS? Chyba nie doczekam kiedy się zakończy era produkcji europejskich motocykli z gównolitu :)

  4. Niestety nie moge zgodzic sie z autorem tego artykulu…Bardzo podoba mi sie dzwiek silnika, to motocykl do dalekiej turystyki – musi byc cichy i nie meczacy. Po zajeciu miejsca za sterami czujemy sie krolem drogi – tak wlasnie powinno byc ! jezdze explorerem juz ponad rok, niestety glownie po miescie , nigdy nie przeszkadzala mi w nim szeroka kierownica ! na tle nowego gs-a triumph ma mnostwo zalet, chyba na pierwszym miejscu wymienilbym silnik !! Motocykl nie posiada drgan, przejedzcie sie nowym gs-em – tam drga wszystko !!!
    Jedyna wada z ktora trudno mi sie bylo pogodzic to waga, niestety czuc tutaj roznice na tle pozostalych rywali

  5. A mnie bawią te porównania :) Jeździmy z kolegą razem od lat. Ja jeżdżę obecnie GS 1200 R kolega Trumphem Explorer. Prawda jest tak że obaj jesteśmy zadowoleni. Są ludzie którym podoba się praca boxera a innym silnik Explorera. Co mają powiedzieć ludzie którzy podróżują harleyami :) (tam są wibracje ). Czasami się wymienimy i to również fajna odmiana. Ale obaj kochamy swoje motocykle. Jeden i drugi ma swoje wady i zalety. Zgodnie uważamy jednak że BMW obrywa się z prostego powodu – sprzedaż tych motocykli jest największa. Ale pewnie przyjdzie moment że ktoś zrobi motor który pokona króla. Co do cen również bym nie przesadzal. Jak ktoś się zdecyduje na wersję bez bajerów to motocykl będzie bardzo zbliżony do konkurencji która bajerów tych nie posiada. Ale jak komuś nie chce się kręcić przy zawieszeniu to musi płacić :) ESA to nie pępek świata. Lampy LED również nie trzeba kupować itd.
    Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!