traffic

Korki w zachodnioeuropejskich miastach zamiast maleć, stale się powiększają, o czym świadczą zeszłoroczne badania. Dla niezdecydowanych może to być ostateczny impuls, by porzucić cztery kółka na rzecz dwóch.

Wydawałoby się, że w związku z kryzysem ekonomicznym w Strefie Euro, natężenie ruchu drogowego powinno nieco wyhamować. Nic bardziej mylnego – pomimo rekordowego bezrobocia i spadku wartości pieniądza, korki na europejskich drogach rosły w zeszłym roku w tempie średnio 6% na kwartał.

london trafic

Jako jednostkę uciążliwości drogowych zatorów przyjęto średnią ilość godzin spędzanych w nich w ciągu roku. Europejskim rekordzistą jest Belgia, gdzie kierowcy stoją przez średnio 58 godzin rocznie. Czyli jakby nie patrzeć, ponad dwie doby z życiorysu idą z dymem z rury. Kolejny kraj na liście to Holandia – 44 godziny, Niemcy i Francja – po 35 godzin, Luksemburg – 31 godzin, Wielka Brytania – 29 godzin i Włochy – 24 godziny.

holland trafic

W kategorii miast od lat króluje Bruksela, ze straconymi 83 godzinami rocznie. Kolejne to Londyn (82 h), Antwerpia (78 h), Rotterdam (63 h), Stuttgart (60 h), Kolonia i Mediolan (po 56 h) oraz Paryż (55 h). Najbardziej zakorkowana pojedyncza droga to paryska obwodnica, Boulevard Peripherique, na której stracimy średnio 77 godzin rocznie.

paris peripherique

Dlaczego o tym piszemy? Przewrotnie odpowiadamy: bo nas to prawie nie dotyczy. Coraz więcej krajów akceptuje współdzielenie pasa przez motocykle, czyli najkrócej mówiąc przeciskanie się między sznurami aut. Wiele miast, również w Polsce (na razie Kraków, być może niedługo Warszawa), pozwala wjeżdżać jednośladom na buspasy. Z takich udogodnień, okraszonych niepowtarzalną radochą z jazdy, nie wypada nie skorzystać. Zatem, Europo, na jednoślady!