Kiedy wydaje się, że poznaliśmy już dno ludzkiej głupoty, okazuje się, że można jeszcze pogrzebać w mule i znaleźć tam ludzi podobnych do dzisiejszego bohatera. Prezentujemy kolejny film z gatunku „było blisko”.

W kategorii najbardziej durnych rzeczy, które można zrobić na drodze, wyprzedzanie bez upewnienia się o możliwości wykonania tego manewru znajduje się na samym szczycie listy przebojów. Motocyklista, którego widzimy na filmie dokonał tego z hollywoodzkim rozmachem, biorąc rozpęd prawie z samego pobocza.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Cudem uniknął zderzenia z nadjeżdżającym z naprzeciwka pickupem. Gdyby zabrakło tych kilku centymetrów, mielibyśmy do czynienia z drogową wersją bilarda. Uderzony przez spore auto biker zabrałby pewnie ze sobą kilku kolegów. Niestety to kolejny przykład, kiedy motocykl jest szybszy od procesów myślowych kierowcy.

Drogowy as z rozmachem

Dobieranie sobie właściwego towarzystwa to jedna z najważniejszych umiejętności w życiu. Ekipa widoczna na filmie wpuściła w swoje szeregi ewidentnego głąba i mogła za to słono zapłacić. Solidny oklep na najbliższej stacji benzynowej to najniższy wymiar kary, jaka powinna spotkać tego asa drogowego.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!