Choć motocykl enduro to nie sprzęt, który kojarzymy z wyścigami na ćwierć mili, może on dostarczyć sporo adrenaliny. Na załączonym filmie dwóch dżentelmenów testuje w tej kategorii Kawasaki KLR650 i elektrycznego Zero FX.

Chociaż oba motocykle należą do tego samego segmentu uniwersalnych enduro, w kwestii przyśpieszenia Zero FX nie daje japońskiej maszynie żadnych szans. Główną przewagą napędu elektrycznego jest potężny moment obrotowy, błyskawicznie katapultujący pojazd. Kierowca Kawasaki mógł tylko popatrzeć na oddalającego się rywala. Spalin nie powąchał, bo niby z czego…

Efekt katapulty

Główną wadą elektrycznych motocykli jest dziś ograniczony zasięg i długi czas ładowania baterii, co czyni je bezużytecznymi w dłuższych trasach. Jeśli inżynierowie rozwiążą ten problem, pojazdy spalinowe zaczną odchodzić do lamusa. Przewaga elektrycznej konkurencji może okazać się miażdżąca.

[sam id=”11″ codes=”true”]

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDucati Panigale Naked. Fascynujący projekt studia Pierobon
Następny artykułTrasy motocyklowe: Hardknott Pass (Anglia)
Perkusista, ojciec, wielbiciel niezdrowej kuchni i dużych porcji. Zarażony motocyklami w dzieciństwie, wieloletni nosiciel uśpionego wirusa, który kilka sezonów temu eksplodował z wielką mocą. Lubi pełną paletę jednośladowych smaków - od skutera do cruisera, bez zbędnej ortodoksji. Bywa całkiem zabawny.

3 KOMENTARZE

  1. a poza tym jak spalinowy silnik się zajeździ to remont i będzie robił kolejne 100/200tyś km a przy elektryku po X cyklu ładowań akumulatory są do wyrzucenia a koszt nowych będzie porównywalny z zakupem nowego motocykla, pomijam bardzo drogą utylizację zużytych akumulatorów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ