Od niektórych filmów nie można oczekiwać zbyt wiele. Jednak nawet film kiepsko przyjęty przez krytyków może czasem stanowić niezłą rozrywkę. Harley Davidson i Marlboro Man i dobre piwo pomoże przyjemnie spędzić wieczór.

Harley Davidson i Marlboro Man to film pełen testosteronu, w którym kilku kumpli, w ramach pomocy staremu przyjacielowi, decyduje się napaść na bank, a następnie skopać tyłki szajce narkotykowych handlarzy.

To współczesny western, w którym motocykle zastępują konie, w małych knajpkach-spelunach z rockową muzyką w tle chleje się i pali, nagie dziewczyny wiją się na maszynach, a główni bohaterowie – urodzeni buntownicy – po kolei odstrzeliwują głowy złym przeciwnikom.

Harley Davidson i Marlboro Man

Już samo hasło przewodnie filmu It´s better to be dead and cool, than alive and uncool (Lepiej być martwym i fajnym, niż żywym i drętwym – red.) – motto życiowe głównych bohaterów, Harley’a Davidsona (Mickey Rourke) i Marlboro Man’a (Don Johnson), podpowiada, że nie jest to film pretendujący do Oscara.

Jednak pomimo dość banalnej fabuły i przewidywalnej akcji,  film ten stał się kultowy w kręgach fanów Harleya-Davidsona na całym świecie.

Choć nie było to z pewnością zamierzeniem twórców filmu, to motocykl, customowy Harley Davidson FXR, którym Mickey Rourke przemieszcza się w filmie, stał się niemal tak sławny jak Captain America dosiadany przez Petera Fondę w filmie Easy Rider.

Dealer kultowych amerykańskich motocykli, Bartels Harley Davidson z Kalifornii, stworzył ten motocykl ponoć w oparciu o szkic nakreślony przez Mickey’a Rourke na zwykłej serwetce. Powstały cztery egzemplarze motocykla nazwanego Black Death, z których dwa zagrały w filmie – na jednym przemieszczał się po planie filmowym główny bohater, drugi posłużył do zadań kaskaderskich.

Od czasu ukazania się filmu wielu zaciętych miłośników HD z mniejszym lub większym skutkiem próbuje skopiować tę maszynę z charakterystyczną grafiką czaszki i kart na baku. Tym, którzy nie wykazują smykałki do majsterkowania przy motocyklach, pozostaje możliwość podziwiania oryginału w sklepie Loess Hills Harley Davidson w amerykańskim stanie Iowa.

Obok motocykli, mocnym atutem filmu jest również jego ścieżka dźwiękowa wpisująca się w klimat kina motocyklowego. Tym, którzy zechcą obejrzeć Harley Davidson i Marlboro Man nie radzę nastawiać się na mocne, ambitne kino, a raczej na prostą komedię sensacyjną, w której pojawiające się na ekranie maszyny z pewnością ucieszą oko niejednego motocyklisty.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!