Czemu ma służyć współczesny design? Czy ostre, brutalne linie nowych motocykli mają zaspokoić frustracje designerów czy może dać nam dawkę adrenaliny, której nie jesteśmy w stanie uzyskać na coraz bardziej obwarowanych zakazami drogach?

Kiedy po latach wróciłem do dawnej, motocyklowej pasji poczułem się jak główna bohaterka „Obcego” po długiej hibernacji. To był

obcy i nieprzyjazny świat.

Pamiętam, jak kiedyś wertowałem katalog „Motocykle Świata” z wypiekami na twarzy. Znałem wygląd i szczegóły techniczne każdej maszyny. Tamte, projektowane w XX w. motocykle były

skierowane na odbiorcę,

a nie przeciw niemu. Zachęcały do bliższego poznania i wspólnej jazdy. W ich łagodnych liniach, niczym w kobiecym ciele, można było dopatrzeć się idealnych proporcji. Były przy tym charakterystyczne i na pierwszy rzut oka można było rozpoznać markę i model. Nawet Kawasaki ZZR1100 nie narzucał się ze swoją potęgą. Miał klasę.

Współczesne trendy w projektowaniu jednośladów to

agresja i arogancja.

Przez designerów jesteśmy traktowani jak fanklub filmu „Szybcy i Wściekli”. Nawet zupełnie niezwiązane ze sportem motocykle są rysowane ostrą kreską, by kłuć w oczy. Może to być 10 konna „stodwudziestkapiątka”. Nieważne, ma mieć

twarz mordercy.

Są aroganckie, rzucają potencjalnemu nabywcy w twarz: „mam cię gdzieś, oto ja, Pan Nowoczesny”. Ciężko się połapać w konkretnych modelach, wyglądają podobnie i zazwyczaj tandetnie. Jak koreańskie auta z minionej dekady. Nie wierzę, że to wybór większości klientów. To po prostu zostało narzucone.

Wspomniany problem nie dotyczy klasyków i większości chopperów i cruiserów, chociaż i w tym segmencie daje się poczuć wiatr przemian. Czasem ożywczy, częściej jednak niosący ze sobą

woń kurzej fermy.

Wśród dzisiejszych motocykli na palcach jednej ręki emerytowanego drwala mógłbym policzyć modele, które zapamiętałem. Reszta to jeden wielki szum, designerski bełkot z wywalonymi bebechami. Być może zramolałem i nie rozumiem przemian współczesnego świata. Ciągle jednak żyję w przekonaniu, że ludzka działalność powinna iść za potrzebami, a nie odwrotnie. Mam nadzieję, że dzisiejsza oferta producentów jednośladów to tylko chwilowa moda i wrócimy kiedyś do pięknych form. Czego Wam i sobie życzę.

17 KOMENTARZE

  1. …rzadko ,a jednak zdarza się że Ktoś „wyjmie mi coś z ust” – świetny artykuł .”ludzka działalność idzie za potrzebami” ,ale własnymi ,liczą się wyniki ,rankingi ,popyt ,sprzedaż ,et-cet ,wszysko to mianowicie sprowadza się do jednego ,mianowicie : KASY .Mało jest dziś na świecie firm (i to nie tylko w segmencie motocyklowym) które tak na prawdę liczą się z konsumentem ,produkty w znakomitej większości „projektują” księgowi i designerzy-spece od spraw sprzedaży ,z racji powyższych zaczyna brakować miejsca na projekty przełomowe ,prawdziwe ewolucjje ,-zostaje powierzchowny blichtr którego zadaniem jest zatuszować braki stricte prawdziwej myśli technicznej .Patrząc jednak na to z innej perspektywy ,- może i ja również „zramolałem” ,może tak jest dobrze i taka właśnie jest kolej rzeczy ? – skoro są wyniki ,jest sprzedaż ,jest zgodność i harmonia w odniesieniu do popytu , współczesnych trendów i realiów to co jest nie tak ? a może rzeczywiście jestem już stary a gadanina dotycząca różnicy pokoleń jest prawdą ? … .

  2. Dawno takiego bełkotu nie czytałem. Proponuje rozglądnąć się dookoła i zdjąć klapki z oczu, wyłączyć kompleksy i frustracje, może wtedy zobaczysz, że istnieją inne motocykle.
    Co do designu proponuję się laikowi nie wypowiadać, no chyba że zacząłbyś cały ten bełkot zdaniem „MOIM ZDANIEM” lub „ODNOSZĘ WRAŻENIE” i wszystko było by jasne.

  3. Tekst trochę źle sformatowany. Wymaga poprawek.

    Ale co do idei jestem zgodny z autorem, dzisiejsze motocykle sportowo-turystyczne wyglądają bardzo futurystycznie, nawet kosmicznie. Ale to chyba duch naszych czasów.

    Jak ktoś ceni sobie prostotę i obłe, seksowne kształty to tez znajdzie coś dla siebie. Wcale nie musi kupować motocykla z drugiej ręki.

  4. Obawiam się Rafale, że w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem laikiem, kierunek Formy przemysłowe (wzornictwo, design) skończyłem na ASP 25lat temu i obawiam się, że wiem o czym piszę. I mając wiedzę na temat wzornictwa, nigdy bym tak nie szarżował jak autor powyższych żali, bo tekst brzmi, jak pretensje pryszczatego nastolatka.

  5. …Piotrek jesteś trochę niesprawiedliwy ,zapominasz chyba że to Wy ,spece od wzornictwa i designu jesteście po to aby swą pracą zdobyć konsumenta a nie narzucać mu swoich racji zasłaniając się wykształceniem ,wiedza i praktyką wbrew wszystkiemu i wszystkim twierdząc ża tak jest lepiej bo Wy lepiej się na tym znacie.To jedno ,drugie to krzywdzące określenie nazwane przez Ciebie mianem” bełkotu ” ,tu znowu pomyliłeś jakby istotę przekazu ,osobiście zazdroszcze autorowi pióra ,polotu i erudycji ,nie sądze by pow. treści były knotem stylistycznym tudzież niezrozumiałe dla czytelników ,tekst jest przystępny ,jasny ,rzeczowy i klarowny .Możesz nie zgodzić się z istotą przekazu wszak każdy ma inny gust ,jeden lubi słodkie drugi kwaśne ,jeden czarne drugi białe itd. a gusta jak wiesz nie podlegają dyskusjom ale to zupełnie inna broszka ,po to wszak jest to forum by każdy z nas bez ryzyka mniej lub bardziej niewybrednych inwektyw mógł wyrazić swoją opinię.Gdybym był bardzo złośliwy bmianem bełkotu nazwał bym zaczynanie zdania od : ” I mając wiedze na temat … . ” z dużej litery po kropce obnarzając przy tym autora ,z uwagi na to że jestem złośliwy tylko trochę zamieszczam tylko i wył sam cytat :)
    Jeśli czymś uraziłem z góry przepraszam … .

  6. A ja się zgadzam całkowicie z autorem. 99% nowych motocykli wygląda jakby były z półki z Tesco. Nie maja klasy, nie maja duszy, są w swych ostrych kształtach bylejakie, byle agresywne.
    A już wszechobecne tandente warte 2 euro wyświetlacze LCD zamiast zegarów to już kompletna chała i bujda na resorach.
    Mam jednak wrażenie że to się powoli zmienia i sorry i takie piękne motocykle z duszą jak Honda CB 1100 zaczynaja powolutku, powolutku sie pojawiać.
    Jestem ciekaw kto kupi za 5 – 8 lat te super niby designersko ostra kreską narysowane motocykle z tymi zabawkowo-smiesznymi reflektorkami na ledach niczy z kreskówki? Bo klasyczny motocykl jest był i zawsze będzie piękny.

  7. Nikt nie mówi że nowe motocykle rysowane ostrą kreską, jak to napisałeś, są piękne. Jedne coś w sobie mają inne są jak z Mangi, ale cóż taki trend pojawił się pod koniec wieku. Tak jak piszesz to przejdzie, ale powrotu do „bębnowych hamulców” już raczej nie będzie ;)
    Ja się po prostu nie zgadzam z autorem, ponieważ są produkowane piękne motocykle, nawiązujące do klasycznych motocykli, ale jeżeli ktoś patrzy tylko na „szlifierki” i ma skłonności do frustracji, to nie powinien od razu uogólniać. Nie będę się tutaj rozpisywał, które to motocykle są z pięknymi liniami, bo nie pracuję w redakcji Motovoyager. (Zadanie to pozostawię jakiemuś bystremu redaktorowi)
    Dlatego napisałem o „bełkocie” bo nie uważam, że obecnie są projektowane tylko motocykle dla fanklubu filmu „Szybcy i wściekli”
    EasyFJR a nie pomyślałeś, że ktoś może pisać z telefonu i telefon automatycznie robi korektę?

  8. Piotrze ,rzeczywiście nie pomyślałem dlatego też na wszelki wypadek przeprosiłem .Co zaś się tyczy meritum tematu moje zdanie aczkolwiek odmienne od Twojego znasz ,nie spodobała mi się jedynie nieco kąśliwa i uszczypliwa forma Twego posta stąd na poły żartobliwe a i nie ukrywam przekorne zakończenie mojej wypowiedzi .Pozostaje jedynie mieć nadzieję że odebrałeś owo zgodnie z moimi intencjami ,bez nuty złości czy jakiej kolwiek urazy z mej strony.
    Lewa w górę :)

  9. to nie design, ale neuroza – przejaw zaburzeń, które zdominowały świat ludzkich zachowań… kiedyś należało mieć charakter, teraz wystarczy być idiotą. Jeśli czyjąś uwagę jest w stanie przyciągnąć „okropny paskud” jako motocykl, to to już jest sytuacja kliniczna.. nowoczesny design jest – w mej opinii – wyrazem wszechobecnej karykatury wypierającej piękno i inteligencję, a wydumana agresja jest przejawem dekadencji i całkowitego uwiądu mocy twórczych… na szczęście robi się jeszcze modele a la retro – honda 1100, yamaha 400, triumph i kilka innych. ja mam xjr 13oo właśnie dlatego, że od lat 80tych nie traci na wyglądzie, jest ahistoryczna.

  10. EasyFJR lewa w górę ;)
    Tomasz i to co piszesz jest właśnie prawidłowo sformułowane. Uważam tylko, że to nie „uwiąd mocy twórczych” a raczej, zaspokojenie potrzeb klienta. Uwierz mi, że wcześniej, zanim powstanie projekt (a gdzie produkt?) prowadzone są badania, które mają na celu pokazać w jakim kierunku ma pójść grupa (tak, tak grupa) projektantów. Jak ma wyglądać dany produkt, w tym wypadku motocykl. Tu nie decyduje prezesina, zarząd firmy, czy kochanka dyrektora, tylko gusta klientów. Duże korporacje to nie Rumunia za komuny, czy Korea Północna, gdzie wielki wódz zna się na sztuce, astronomii, medycynie i przy okazji na projektowaniu. To jest biznes i nikt nie pozwoli jakiejś miernocie twórczo-intelektualnej rozłożyć firmy, bo sobie wymyśliła AROGANCKI i AGRESYWNY produkt z napisem z boku Kawasaki.
    Myślę, że gdyby pan Konrad posiadał wiedzę jak powstaje produkt (motocykl) ostrożniej by szermował piórem.

  11. Piotr – nie zauważyłeś , że korporacje zagubiły się same w sobie? I zaczynają produkowac bzdury? Pan Konrad wyraził opinie – miał do tego prawo i mu się to wszystko nie podoba – i nie tylko jemu. Moje wrażenie jest takie że poniewaz dominujące rynki zbytu to rynki azjatyckie więc badania są robione tam i motocykle budowane są z myslą o nich, a w Azji obowiązuje obecnie TRYND MANGI jak ja to nazywam. Jeżeli jeden z uznanych japońskich producentów sprzedaje w Europie i Stanach rocznie 1/30 tego co w Azji to wiadomo przy projektowaniu nowych modeli jakim rynkiem sie kieruje. Efekt? Ano jest. Dzięki temu mogli sie odrodzić producenci europejscy którzy byli już w stanie smierci klinicznej tacy jak np. Triumph czy Moto Guzzi. Bo powstała duża luka, gdyż japońce seryjnie wypuszczają seryjnie nowe modele które wyglądają tak podobnie, że mimo całej agresji sa nijakie jak bułka z Tesco i dużej częsci nas – eurpejczyków nie tylko że nie kręcą to jeno wywołują skrzywienie albo zdziwienie.
    Jak zestawicz starą Honde CB 500 z nową CB 500F to ta nowa wygląda przecież przy starej jak histeryczka w trakcie ataku schizofrenii przy lasce z klasą, czyli śmiesznie,. Że o tym, że nowy model jest o 10 KM słabszy od starego nie wspomnę :-).

  12. A mi się akurat nowy Z1000 bardzo podoba, i w żadnym wypadku ani jedna z waszych wypowiedzi nie trafia mi do rozumu. Nie jest wstanie okiełznać pragnienia, które uporczywie mnie dręczy aby go kiedyś posiadać na własność. Pomimo nadchodzących 54 wiosen uważam że jest piękny, bo przecież to jest motocykl i jak by nie było przy tak olbrzymiej ofercie nie bądźcie snobami. Rozejrzycie się, naprawdę są motocykle dopasowane do każdego gustu. Ale zawsze ktoś musi być winny, w tym wypadku designer. Ale wcale nim szybko i arogancko nie trzeba jeździć, tak jakby byle jaki HD miał nie dosyt arogancji. Prawdziwy morderca na twarzy nie ma najmniejszej oznaki swych zwyrodnionych i barbarzyńskich osiągnięć. Filmografia Was pochlania i syndrom „reload again”. Pomimo tego co powyżej wyskrobalem, artykuł jest interesujący i dobrze napisany, gratulacje dla autora. Tak jak ze wszystkim, nie zawsze trzeba się zgadzać z tym co się lubi i upodoba.

  13. Niestety ja mam trudność z motocyklem nowym, bo nie ma takiego co podobał by się w całości. Nowe nakedy podobają mi się od przodu do środka, ale te zadarte ogony to gruba przesada. Błotnik tylny jest filigranowy, albo prawie go nie ma. Pozycja kierowcy zbyt sportowa. Jak już coś mi się podoba to jest niestety chińskie i góra 125ccm. Mam ochotę zmontować jakiegoś składaka.

  14. Na temat gustu się nie dyskutuje…wiec po co ten artykuł?
    Teraz gama modeli jest tak wielka ze każdy znajdzie coś dla siebie.

  15. Dzięki autorowi rozwinęła się bardzo owocna dyskusja, wiele wnosząca tzw. ciekawym w rozterkach a zwłaszcza będącym na początku moto-zakręcenia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!