Kolejny przykład żenującego niedbalstwa przy stawianiu pierwszych kroków na motocyklu. Na szczęście wszystko w tym wypadku kończy się szczęśliwie, choć kursantka powinna poszukać innego nauczyciela.

Nauczyciel nie tylko nie zadbał o odpowiednią ochronę swej uczennicy,choćby najprostszy kask. Co więcej, nie zapewnił jej minimalnej asekuracji, ani – jak można podejrzewać – nie przekazał podstawowych zasad ruszania motocyklem i obsługi manetki.

Niebezpieczne początki

Nauka jazdy na jednośladzie odbywa się w miejscu, które aż prosi się o kłopoty. A część teoretyczna ogranicza się do powtórzonego dwukrotnie słowa płynnie.

Niech Bóg ma wszystkich w opiece przed takimi nauczycielami. Pozostaje się cieszyć, że profesor nie zaproponował biednej dziewczynie do nauki Yamahy R1.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!