Motocykle elektryczne szturmują świat. Może nam się to nie podobać, ba! – możemy się nawet z tym kłócić, ale fakt pozostaje faktem: elektryki zwyciężają w wyścigach motocyklowych dzięki coraz doskonalszym rozwiązaniom technicznym.

Wielu z nas zastanawia się jak to jest jeździć elektrykiem. Nie trzeba zmieniać biegów, wydech nie mruczy basem, silnik nie wyje. Właściwie co poza kształtem upodabnia zatem motocykl elektryczny do spalinowego? Prędkość.

Ogromny moment obrotowy dostępny niemal od startu powoduje, że silnik elektryczny wystrzeliwuje motocykl jak pocisk. Nie jest jednak prawdą, że ekologiczny jednoślad jest bezgłośny. Wysokie obroty powodują charakterystyczne wycie, co słychać na filmie.

Nieziemskie przyspieszenia z pokładu elektryka

Choć przyznajemy, że ta przejażdżka po Wyspie Man jest ekscytująca, nam zabrakło pomruku Akrapa, strzelania przy redukcji oraz tego, co najważniejsze – zapachu spalin.

Mugen Shinden Ni

Mugen Shinden 2 to japoński wyścigowy motocykl elektryczny zaprojektowany na potrzeby zawodów TT Zero na wyspie Man. Nazwa oznacza „Bóg elektryczności 2”.

Masa 240 kg

Wymiary 2,1 m x 0,70 m x 1,1 m

Silnik bezszczotkowy silnik prądu stałego (BLDC)

Moc maksymalna 122 KM (90 kW)

Maks. moment obrotowy 220 Nm

Przeniesienie napędu stałe przełożenie, brak sprzęgła

Akumulatory litowo-jonowe

Napięcie nominalne 370 V

Prędkość maksymalna b.d.

Średnia prędkość podczas wyścigu 167 km/h

Źródło: www.samochodyelektryczne.org

4 KOMENTARZE

  1. Przepraszam ale kto tłumaczył Wam nazwę motocykla?
    „mugen” ma w przybliżeniu znaczenie „nieskończony”, „shinden” natomiast to określenie centralnego budynku świątyni.

  2. Ja osobiście wolę jednak silniki wewnętrznego spalania, dobrze jest otwierać się na nowe technologie lecz czytając dane techniczne tego elektryka, coś nie bardzo mi pasuje, brak sprzęgła, biegów to już dużyy minus u mnie, wszyscy motocykliści wiedzą jaką radość może przynieść redukcja biegu bądź chociaż sam strzał z klamki. Kolejną rzeczą jest wspomniany przez właściciela tego artykułu dźwięk, niestety nie usłyszymy tutaj głosu naszego wydechu, strzelania przy redukcji, ognia.
    Już od najmłodszych lat, a mam dopiero prawie 18 lat siedząc w szkole przy otwartym oknie, głos jadących ścigaczów przynosił automatycznie dreszczyk po plecach, i uśmiech na twarz, ścigacze jadące co roku na zlot motocyklowy do Liwa przynoszą zawsze te niesamowite uczucie, marzy mi się taka yamaha R6 od dziecka która ryczy jak bolid formuły 1 i wypad na ten zlot w piękną pogodę i powrót przy zachodzie słońca gdy ulica pokryta jest pomarańczowymi promieniami słońca. Po prostu coś pięknego. pozdrawiam wszystkich miłośników motocykli, motoryzacji LwG

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!