Praca w charakterze motocyklowego sprzedawcy nie jest łatwa. Nie dość, że motocykle nie są najpopularniejszym środkiem transportu, to jeszcze zawsze istnieje ryzyko trafienia ma kogoś takiego jak bohater naszego filmu.

Powiedzmy to sobie szczerze: jazdy testowe w naszym kraju to jakaś pomyłka. Jeśli mamy szczęście dostaniemy motocykl w specyfikacji „podobnej” do tej, której byśmy sobie życzyli. Najczęściej jednak by przejechać się konkretnym modelem musimy jechać hen daleko do Torunia lub Jeleniej Góry, bo motocykl testowy tam akurat stacjonuje.

Samo umówienie się na jazdę testową to też nie lada wyczyn: najczęstszą reakcją pracowników salonów jest zignorowanie naszego mejla, a kiedy jakimś cudem uda nam się dodzwonić, spotkamy się z odmową. Zawsze myśleliśmy, że taki stan rzeczy wynika z braku profesjonalizmu. Okazuje się jednak, że u przyczyn izolowania klientów od jazd testowych może leżeć zwykły ludzki strach. Obejrzyjcie na co może być narażony sprzedawca w salonie motocyklowym.

Ekstremalna jazda testowa

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!