W Bombaju grasuje motocyklowy gang, który pojawia się nagle, rabuje i równie szybko znika. Sceny mrożących krew w żyłach pościgów przeplatają się z rywalizacją o piękne kobiety. Brzmi znajomo? Oto Szybcy i wściekli w wersji indyjskiej. 

Filmy z Bollywod mają swój niepowtarzalny styl. Jednych śmieszą niczym przygody kapitana Borewicza, innych fascynują jak Gwiezdne Wojny. Oko Europejczyka czy Amerykanina zawsze jednak dostrzeże duże różnice w filmach  azjatyckiej kinematografii w porównaniu z najbardziej nawet przaśnymi produkcjami Hollywood czy nawet rumuńskimi westernami.

Takiej sekwencji zwalających z foteli scen próżno szukać nawet w pakistańskich reklamach czy klipach disco polo Alicji Bachledy-Curuś. Opisując fabułę dodamy, że sprytni złodzieje na swoich superszybkich motocyklach przemierzają miasto i nikt nie może ich złapać. W pościg za gangiem wyrusza policjant Jai, a w trudnym zadaniu pojmania gangu pomaga mu jeden z najlepszych motocyklistów – słynny Ali. I im obu poświęcone są właśnie poniższe sceny.

„Szybcy i Wściekli” w wersji Bollywood

Na nas największe wrażenie zrobiły trzy sceny:

– radar w oczach, jakiego nie powstydził by się Terminator (3:00),

– Hayabusa przyspieszająca w tempie myśliwca F-16 (3:25),

– i absolutny hit: niekonwencjonalne wykorzystanie motocyklowego kasku (3:50).

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!