Oto kolejny przykład dwóch lekkomyślnych i zadufanych w sobie kierowców. Wymuszenie przez jednego kierowcę  pierwszeństwa  i gapiostwo drugiego omal nie skończyło się tragicznie.

Sceny takie, jak ta spotkamy bardzo często – wielu kierowców nie bacząc na przepisy i zwykłą ludzką przyzwoitość wykorzystuje każdą wolną przestrzeń na drodze, by posuwać się do przodu.

Wypadki motocyklowe – gwałtowne hamowanie

Całą sytuację rozpoczyna kierowca, który w ostatniej chwili postanawia skręcić na stacje benzynową. Dość energicznie wymusza na motocykliście pierwszeństwo przejazdu, zmuszając go do hamowania. W motocyklistę wjeżdża z kolei inny samochód, którego kierowca najwyraźniej przysnął za kierownicą. Prawdopodobnie jechał też zbyt blisko jednośladu i zbyt szybko.

Choć z punktu widzenia przepisów biker jest oczywiście bez winy, mógłby jednak uniknąć tego zdarzenia, gdyby rzucił kątem oka na wsteczne lusterka swojego motocykla i kontrolował, co dzieje się bezpośrednio za nim. Miałby wtedy możliwość minimalnie odbić w bok, co zapewne uchroniło by go przed wypadkiem.

ANALIZA WYPADKU 

Warunki: ruch miejski

Nawierzchnia: asfalt

Pogoda: dobra

Motocykl: szosowy

Główny błąd:  brak kontroli co się dzieje z tyłu

Inne błędy: zbyt gwałtowne hamowanie

Konsekwencje: zniszczony motocykl, możliwe złamania

10 KOMENTARZE

  1. Jasne, nagle hamując przed wariatem z przodu miałby wiedzieć że ten za nim nagle się zbliża nie hamując w tym samym czasie….. czasem się zastanawiam czy ktoś z Redakcji to jeździ w realu na motocyklu, zwłaszcza w warunkach miejskiej dżungli ? mysle ze 99% motocyklistow dostałoby tak samo, pozostaly 1% to szczęściarze…

  2. Ja tam zawsze wiem czy pół metra za mną za mna nie jedzie jakiś debil któremu się wydaje że jest szybszy. . I kątem oka staram się zawsze kontrolować lusterka. A jeśli taki idiota jedzie za mną ustepuję mu albo odkręcam. Ten Rosyjski motonita tego nie zrobił stąd efekt. I takie gwałtowne hamowanie wcale nie było konieczne.

  3. a ja myślę, że motocyklista zrobił błąd !!!
    Samochód zjeżdżający na stację późno, bo późno, ale przyhamował by przepuścić. Motocyklista powinien śmignąć prawą stroną pasa .. było tam wystarczająco miejsca .
    Brak ostrożności tego z tyłu oczywista. Choć można przypuszczać, że też liczył na to, że zmieści się za motorem przed skręcającym w prawo.
    Czasem zamiast hamować, bezpieczniej jest odkręcić ;)
    w lusterko bym nie spojrzał … bo bym nie hamował …

  4. no tak,
    za ostrożny motocyklista źle, za szybki motocyklista źle.
    wszystko źle najlepiej siedzieć ze ściereczką w garażu i jeździć autobusem. niestety kierowcy, wszystkiego co jeździ, nie są przyzwyczajeni do a-normalnych zachowań. Ja jadę przez miasto motorem jak reszta, nie pcham się między samochodami, nawet jak jest miejsce i mam codziennie wrażenie, jak jestem już pod domem, że miałem dzisiaj fuksa bo np. 2 dni temu Pan postanowił wyminąć mnie Yarisem z prawej bo jechałem za busem tak aby mnie widział w lusterku – pozdrawiam akwizytora z Yarisa,wczoraj jechałem za znajomym z 10 metrów i gdybyśmy nie jechali 50 tylko to kumpel/lub ja dostał by od Pana z terenówki bo postanowił z chodnika ruszyć – wiadomo bez kierunki itd bo to dla idiotów i kursantów, wiem wiem jakbyśmy cieli 100 to by nas tam dawno nie było.
    Dodam dla ułatwienia, że moja żona jeździ rowerem przez miasto i nie ma tygodnia w którym nie miała jakiegoś zdarzenia typu pieszy na ścieżce słuchawkami na uszach, samochód/autobus zmieniający pas albo skręcający na strzałce prosto na ścieżkę z zielonym itd…

    Wniosek?
    siedzieć w domu z poduszką na głowie, jeść kiełki i pić źródlaną wodę.

  5. Paweł dobrze mówi. ja dodam, że również, gdy wrócę do domu bez wypadku, uważam to za CUD, bo normalne to (zwłaszcza tu na centro/wschodzie) są kalectwo i śmierć… Raz – po kupnie nówki moto, za 45 tysi i wykonaniu trasy 9000 km po Europie, w drodze powrotnej – jak należy – zatrzymałem się na czerwonym świetle. miałem za sobą całą trasę bez najmniejszego niebezpieczeństwa. Aż tu NAGLE W POLSCE… Było to cudne miasto Sieradz. godzina 23.55. głucha cisza i zero ludzi. Stoję na tych światłach już ponad minutę, nie to, że wjechałem tam dopiero co i w sposób nieuzasadniony…, aż tu nagle lecę w górę… Kretyn wjechał we mnie tak, jak jechał bez hamowania, bo pisał smsa… 2. innym razem, przed urzędem miasta Uć, wjechał we mnie 5cio latek, któremu mamusia dała kluczyki od VW do zabawy… K. j. mać!!! 3. Jeden jełop wyjechał mi na czołowe zza autobusu, który – jak twierdził – go wpuścił… Same DEBILE, żal… motocykli… WNIOSKI: wyjeźdzam z domu ZAWSZE na spotkanie ZAGROŻENIA, taki mam pogląd i nie staję już na czerwonym świetle… taki odruch…

  6. Marcinie oświeć nas – jak używać motocykla?
    Ja wiem, że nie należy nim wpijać gwoździ więc jakieś doświadczenie mam :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!