Na Suwalszczyznę wybieramy się pod wpływem impulsu w pewien majowy poranek. Pogoda świetna. Mamy trzy dni wolnego i kompletnie niedopasowane do siebie motocykle: Kawasaki ZZR 1400 i Hondę Transalp.

Tekst i zdjęcia: Grzegorz Ciosk, Mariusz Ignatowicz

Wiżajny, Żytkiejmy, Poszeszupie, Skajzgiry – egzotyczne nazwy wiosek rozsypanych pośród soczystej zieleni zachwycających form polodowcowych i błękitu tysięcy przejrzystych jezior zapowiadają taką właśnie, egzotyczną i dziką twarz Polski. Północno-wschodni zakątek naszego kraju, jeden z ostatnich bastionów niedotkniętych masową turystyką, jest dziś szczególnie atrakcyjny dla motocyklowego turysty.

Suwalszczyzna to jeden z ostatnich bastionów niedotkniętych masową turystyką
Suwalszczyzna to jeden z ostatnich bastionów niedotkniętych masową turystyką
Północno-wschodni zakątek naszego kraju, jeden z ostatnich bastionów niedotkniętych masową turystyką, jest dziś szczególnie atrakcyjny dla motocyklowego turysty. Odcinek drogi krajowej nr 8, wiodący z Augustowa do Suwałk jest w swej północnej części długą prostą, przecinającą gęste lasy. To zachodni skraj jednego z największych kompleksów leśnych w Europie – Puszczy Augustowskiej, pozostałości dziewiczych kniei litewskich. „Zielone płuca Polski” nie na darmo zyskały sobie tę nazwę. Widoki działają na wyobraźnię: czuje się, że jesteśmy już blisko jednego z najdzikszych zakątków kraju. Zakątka nieco zapomnianego przez cywilizację, schowanego w jednym z narożników Polski.

Asfalt jest przyzwoity
Asfalt jest przyzwoity
Z niejakim żalem zostawiamy po prawej jeden z największych przyrodniczych i krajobrazowych skarbów – Wigierski Park Narodowy. Tym razem chcemy dojechać do miejsc, które pomimo że nie wpisane na listę obowiązkowych punktów turystycznych, swoim charakterystycznym klimatem przyciągają równie mocno. Pomiędzy niezliczone wzgórza morenowe, poprzeplatane malowniczymi drogami, po których jazdę doceni każdy motocyklista.

Do setek niewielkich jezior, pojawiających się pomiędzy wzgórzami jak niespodzianki. Do wiosek, w których ludzie żyją zupełnie innym tempem i przyzwyczajeniami, niż w innych rejonach kraju. Tam, gdzie przeplatające się wpływy polskie i litewskie widoczne są w obyczajach, mowie, kuchni.

Ziemniak w natarciu

Niezbyt piękne Suwałki pomimo sporej wielkości potrafią jednak urzec małomiasteczkowym klimatem. Główna droga wiodąca przez centrum przebiega skrajem prostokątnego rynku o wyciszonej atmosferze. Mnogość innych, ciekawszych miejsc w pobliżu sprawia, że miasto rzadko jest traktowane jak baza do jednodniowych wypadów. Jest jednak swoistą bramą Suwalszczyzny: to tu zbiega się większość szlaków komunikacyjnych i turystycznych. Można pomyśleć o posiłku, zatankowaniu maszyny czy zaopatrzeniu się w gotówkę.

Magnetyzm trasy wijącej się pomiędzy morenami
Magnetyzm trasy wijącej się pomiędzy morenami
Opuszczamy Suwałki i drogą nr 655 jedziemy na północ, pośród coraz bardziej pofałdowanego terenu. Kilkanaście kilometrów dalej znajduje się Jeleniewo. Nasz pierwszy przystanek na Suwalszczyźnie i długo oczekiwany posiłek po kilkugodzinnej trasie. A miejsce nieprzypadkowe, gdyż właśnie tu Suwalszczyzna potrafi w wyjątkowy sposób przemówić do żołądka, za sprawą restauracji „Pod Jelonkiem”.

We wsi skręcamy w prawo przed drewnianym kościołem i już po chwili wjeżdżamy na niewielki placyk przed lokalem. W karcie do wyboru są różnorodne dania, o wyjątkowości tego miejsca decydują jednak lokalne specjały. Wśród nich znajdujemy potrawy z ziemniaka spreparowanego na kilka różnych sposobów.

Pani Marysia z charyzmą dowodzi restauracją oferującą ziemniaczane  smakołyki
Pani Marysia z charyzmą dowodzi restauracją oferującą ziemniaczane smakołyki
Kartacze (czyli pyzy) gotowane i zapiekane, placki i kiszka ziemniaczana to prawdziwe przysmaki. Popić można na przykład kwasem chlebowym lub podpiwkiem.

Pani Marysia, właścicielka lokalu, swoją charyzmą współtworzy klimat tego miejsca i sprawia, że wyróżnia się ono na tle innych. Pamięta co najmniej kilka odwiedzin mniejszych i większych grup motocyklowych. Podróżnicy na dwóch kółkach są tu przyjaźnie witani. Przybycie w większej grupie warto jednak wcześniej zapowiedzieć.

Wokół suwalskiej Fudżijamy

Jeleniewo to wstęp do głównych wrażeń. Od tego miejsca wszędzie dookoła widać już formy krajobrazu, które są tak charakterystyczne dla Suwalszczyzny. Cofający się lodowiec uformował liczne wzgórza morenowe, zagłębienia i rynny. Niektóre z nich wypełnione są dzisiaj wodami niewielkich, lecz głębokich jezior. To zróżnicowanie form oraz przyciągająca wzrok dynamika rzeźby krajobrazu decydują o jego malowniczości. Poruszając się drogą nr 655, skrajem Suwalskiego Parku Krajobrazowego, we wsi Gulbieniszki nie sposób przeoczyć położonego kilkaset metrów od drogi, smukłego stożka suwalskiej Fudżijamy – Góry Cisowej. Stała się ona symbolem Suwalszczyzny, mimo, że nie jest najwyższym szczytem na tym obszarze. Regularny kształt góry jest tematem dyskusji specjalistów, toczących spory o rodzaj formy terenu jaki reprezentuje.

Klimat Kresów
Klimat Kresów
Czubek, zwieńczony ponoć przed wiekami potężnym cisem, jest znakomitym punktem widokowym, który osiągnąć możemy jednak wyłącznie pieszo. Przy drodze, w bezpośrednim sąsiedztwie góry znajdziemy parking, na którym możemy zostawić motocykle.

Czas na zjazd z głównego traktu i małą eksplorację odludnych zakątków. Ruszamy w głąb parku, w kierunku jeziora Hańcza, mijając zagubione pośród pól wioski, złożone zaledwie z kilku domów oraz połyskujące w słońcu lustra niewielkich jezior. Już po chwili zwalniamy do minimalnej prędkości, zmuszeni zmianą nawierzchni drogi z asfaltowej na szutrową.

Polecamy trasy 

Suwałki – Jeleniewo – Gulbieniszki – Rutka-Tartak – Wiżajny (35 km)

Jeleniewo – Szurpiły – Turtul – Błaskowizna (13 km)

Jeleniewo – Sidory – Smolniki – Wiżajny (22 km)

Jeleniewo – Wołownia – Becejły – Szypliszki (20 km)

Filipów – Bakałarzewo (8 km) – droga żwirowa

Wiżajny – Żytkiejmy – Błąkały – Dubieninki – Gołdap (40 km)

Dalsza podróż, to powolne posuwanie się po wyboistej, piaszczystej nawierzchni, nieco kłopotliwe dla tych, którzy dosiadają sportowych połykaczy asfaltowych winkli. Przejazd tędy nie jest jednak niemożliwy i dla nich, a warto się trochę poświęcić i pokonać tę barierę oddzielającą najpiękniejsze miejsca Suwalszczyzny od zatłoczonych dróg. To właśnie poczucie odosobnienia i odcięcia się od świata cywilizacji stanowi o ich atrakcyjności. W takich miejscach warto poszukiwać atrakcyjnego i niedrogiego noclegu: miejsca noclegowe oferowane są w niejednym mijanym gospodarstwie.

Suwalszczyzna wiosną to również niesamowite zapachy
Suwalszczyzna wiosną to również niesamowite zapachy
Docieramy do Bachanowa. Tu znów zaczyna się asfalt. Jeszcze moment i znajdujemy się nad jarem, w miejscu, w którym rzeka Czarna Hańcza wypływa z najgłębszego polskiego jeziora – Hańczy. Poznanie osobliwości tego zbiornika, takich jak kamieniste plaże, niespotykane nad nizinnymi zbiornikami czy przybrzeżny szelf, typowy dla wybrzeży morskich wymaga poświęcenia nieco czasu na wędrówkę wzdłuż brzegu.
Sam akwen można podziwiać z kilku punktów widokowych, np. z Góry Leszczynowej, w pobliże której dojedziemy ze wsi Przełomka lub z punktu położonego przy północnym krańcu jeziora.

Suwalski Park Krajobrazowy

Położony na Pojezierzu Północnosuwalskim, które stanowi przykład krajobrazu polodowcowego z licznymi wzniesieniami morenowymi, wzniesieniami kemowymi, dolinami rzecznymi, nieckami jezior oraz głazowiskami.

Obejmuje trzy rezerwaty. W jego centralnej części znajduje się 25 jezior, m.in. najgłębsze w Polsce jezioro Hańcza (ok. 108,5 metrów głębokości).

W Suwalskim Parku Krajobrazowym znajdują się głazowiska naniesione przez lodowiec zlodowacenia bałtyckiego np.: Głazowisko Bachanowo stanowiące rezerwat geologiczny. Znajduje się tu kilka tysięcy głazów narzutowych o obwodzie do 3 m.

Do granic…

Jezioro Wiżajny wciśnięte jest w wystający najdalej na północ obszar Suwalszczyzny. Dosłownie kilometr dzieli jego północny skraj od granicy Polski z Litwą.

Poczucie odcięcia od świata towarzyszy tu kierowcy na większości bocznych dróg
Poczucie odcięcia od świata towarzyszy tu kierowcy na większości bocznych dróg
Mamy w planach objechanie jeziora dookoła. Znad Hańczy zmierzamy lokalnymi drogami – wąskimi, ale dość dobrej jakości – w stronę wsi Wiżajny. Nie wjeżdżając do niej kierujemy się na drogę okrążającą jezioro od strony zachodniej. Pokonujemy kolejne zielone wzgórza oraz łagodne łuki drogi o równej, czystej nawierzchni.

Po prawej stronie raz po raz wyłania się podłużny kształt jeziora, a piękno mijanych miejsc co chwilę wprawia w dylemat: cieszyć się jazdą czy fotografować?

Jezioro Hańcza

Jezioro położone na Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Jego głębokość wynosi 108,5 m (według innych danych 111,5 lub 113 m), co sprawia, iż jest to najgłębsze jezioro w Polsce i w całej środkowej części Niżu Europejskiego. Hańcza to rynnowe jezioro polodowcowe. Na brzegach liczne są głazy, niektóre o kilkumetrowej szerokości. Dno jeziora o znacznym nachyleniu (około 12°). Wody jeziora Hańcza są bardzo czyste, przezroczystość dochodzi do 12 m.

Za wsią Stankuny asfalt ponownie się urywa, ustępując na długości kilkuset metrów miejsca szutrowej „tarce”.

Suwalskie klimaty
Suwalskie klimaty
Jeśli dysponujemy motocyklem o charakterze choćby „pseudo-enduro”, przejedziemy taką nawierzchnię stosunkowo sprawnie, zwiększając prędkość ponad granicę, przy której zawieszenie reaguje jeszcze na rytmicznie powtarzające się nierówności drogi, a drgania przenoszą się na motocykl. Typowe szosowce będą tu jednak potrzebować ograniczenia prędkości aby uniknąć ewentualnych konsekwencji i niespodzianek w postaci pojedynczych, głębszych dziur.

Jesteśmy dokładnie przy północnym krańcu jeziora. Świadomość faktu, że dalej dojechać już nie można, jest zawsze w jakiś sposób ekscytująca. Na Suwalszczyźnie wrażenie to zdaje się działać wyraźniej niż gdzie indziej.

… i poza granice

Granice z reguły skłaniają do ich przekraczania. Odwiedziny u naszych litewskich sąsiadów były raczej spontaniczną decyzją niż konkretnym planem. Drogą nr 8 wychodzącą z Suwałk na północny-wschód dojeżdżamy do jednego z dwóch przejść granicznych z Litwą – w Budzisku. Swoboda przemieszczania się, wynikająca z traktatu z Schengen sprawia, że wjazd na Litwę traktujemy jak coś zupełnie naturalnego.

Litewscy policjanci przeprowadzali kontrole wraz z Polakami
Litewscy policjanci przeprowadzali kontrole wraz z Polakami
Już kilka kilometrów za granicą znajdujemy przykład zacierania się granic. Przy zjeździe z drogi A5 do miejscowości Kalvarija zastajemy polskich i litewskich policjantów sekcji ruchu drogowego, pracujących we wspólnych patrolach. Funkcjonariusze obu krajów pomagają sobie wzajemnie w interpretacji różnic występujących w przepisach prawa polskiego i litewskiego oraz w komunikacji z kierowcami obu narodowości.

Przenikające się wzajemnie wpływy po obu stronach granicy, wykorzystane zostały na gruncie służby mundurowej, a widoczne są w bezproblemowym rozumieniu się funkcjonariuszy.

Z Kalvariji kierujemy się drogą nr 131 w kierunku otoczonej jeziorami miejscowości Simnas, a następnie malowniczą trasą nr 181 jedziemy do małego i sennego miasteczka Seirijai. Umiarkowany ruch na Litwie, pozwala podziwiać krajobraz, a także wziąć skróconą lekcję litewskiego. Weź polski wyraz, dołóż końcówkę „-s” lub „-as”, a dostaniesz litewski odpowiednik. Budynki z napisami „baras” czy „kebabas” nie pozostawiają wątpliwości co do oferowanych usług.

Pomimo różnic językowych litewskie napisy nie pozostawiają wątliwości co do oferowanych usług
Pomimo różnic językowych litewskie napisy nie pozostawiają wątliwości co do oferowanych usług
Lekcja to bardzo pobieżna, o czym przekonujemy się, próbując czytać kartę dań restauracji w miejscowości Lazdijai. Idąc w końcu za poradą obsługi, otrzymujemy bardzo polsko wyglądający schabowy.

Pół godziny później wjeżdżamy z powrotem do Polski przejściem granicznym w Ogrodnikach, przywożąc ze sobą garść pobieżnych wrażeń o przygranicznym kawałku Litwy oraz obietnicę zorganizowania podróży na Litwę w przyszłości. Łatwo dostępny, malowniczy kraj, z bardzo dobrymi drogami, choć skromną na razie infrastrukturą jest tego na pewno wart.

Od puszczy do puszczy

Dla przyjeżdżających na Suwalszczyznę na jeden dzień dobrą propozycją jest droga nr 651, zataczająca łuk pomiędzy obszarami Puszczy Augustowskiej i Romnickiej. Oferuje dogodny dostęp do wielu atrakcji rejonu, sama będąc bardzo interesującą krajobrazowo. Kończąc naszą przygodę z Suwalszczyzną, kierujemy się nią z miasteczka Sejny aż do Parku Krajobrazowego Puszczy Romnickiej i dalej do zjazdu do wioski Stańczyki.

Stańczyki. Jeden z symboli rejonu wydaje się blednąć na tle ogółu wrażeń wywiezionych z dzikiego zakątka Polski
Stańczyki. Jeden z symboli rejonu wydaje się blednąć na tle ogółu wrażeń wywiezionych z dzikiego zakątka Polski
Odludne miejsca, zagubione wioski, ciekawe formy terenu i malownicze jeziora trudno zliczyć. Delektujemy się połykaniem kolejnych zakrętów oraz zatrzymujemy się w punkcie widokowym na Górze Grabowej, nieopodal Wiżajn. Słynne wiadukty kolejowe w Stańczykach to nasz ostatni cel. Największa tego typu budowla w Polsce zdaje się jednak być przyćmiona ogółem wrażeń jakie wywozimy z Suwalszczyzny.

Wiadukty w Stańczykach

Zabytkowe wiadukty kolejowe nieczynnej już linii Gołdap – Żytkiejmy (31 km). Do niedawna wykorzystywane były przez entuzjastów sportów ekstremalnych do skoków na bungee. Jedne z najwyższych w Polsce mostów kolejowych – długość 200 m i wysokość 36 m. Konstrukcja żelbetowa, o pięciu przęsłach z łukami o długości 15 m każdy. Most północny zbudowany został w latach 1912-1914, a południowy w okresie od 1923 do 1926.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ