Tankbag Givi T489 to torba na bak z dedykowanym mocowaniem. Jej pojemność – 14 do 18 litrów – może nie powala, ale na krótsze wypady jest całkiem wystarczająca. Wysoka jakość wykonania zrekompensuje jednak niewielką przestrzeń bagażową.  

Zawsze wolałem tankbagi montowane na dedykowanym uchwycie niż te montowane na paskach czy magnesach. Używałem takiego rozwiązania kiedy jeździłem BMW K1200GT, a kiedy kupiłem V-Stroma używałem tankbaga Bags Connection, który także mocowany był ringiem na wlewie paliwa. Na tankbag Givi zdecydowałem się z trzech powodów: po pierwsze – mocowanie wyglądało bardzo porządnie, po drugie – wygląd bardzo mi się podobał i po trzecie – był on tańszy od torby Bags Connection, której zakup również rozważałem.

Pierwsze wrażenie? Wysoka jakość. Ta sama półka co Bags Connection, ale wnętrze wykończone jest nawet lepiej. Tankbag Givi T489 ma o wiele lepszą wyściółkę. Mechanizm mocujący to chyba najlepsze rozwiązanie, jakie do tej pory widziałem: bardzo proste w montażu, torbę łatwo także zamontować i zdemontować.

Tankbag Givi T489 ma cztery możliwości położenia. Ja odsunąłem go trochę od kierownicy, żeby nie zasłaniał mi zegarów. Z przodu torby jest pasek, który służyć ma zapewne jako dodatkowe mocowanie, ale nie używam go, bo nie trzeba. Pewnie go w końcu utnę, bo mnie denerwuje. Producent wyposażył tankbag w kieszeń na mapę, niestety nieco za małą jeśli chce się używać miejsca na GPS. Większe mapy trzeba składać w dziwny sposób. Fajnym dodatkiem jest pokrowiec na komórkę.

Tanbag Givi T489 to taki pomocnik. Do dalekiej turystyki jest zwyczajnie za mały. Dla mnie jednak jest super, bo po pierwsze – nie lubię magnetycznych tankbagów, a po drugie – nie wożę zbyt wiele bambetli. Podoba mi się, że jest włoski. Zawsze podobał mi się styl Givi.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!