Ten film ma to wszystko, co powinien zawierać dobry spot promujący motocykl. Wiatr we włosach, przygoda, prędkość i przestrzenie. A jego wyjątkowość polega na tym, że reklamowany jest motocykl Ural T z wózkiem bocznym. 

Jeszcze nie tak dawno jednoślady z wózkiem bocznym, jak motocykl Ural, były całkiem popularnym środkiem transportu, nie tylko w Związku Radzieckim. Obecnie spotkać je jednak można głównie na dalekiej prowincji w dawnych postradzieckich republikach, choćby na Ukrainie.

Jedna z takich radzieckich marek to własnie Ural, który po wielu latach postanowił zawalczyć o specyficzny rynek. Motocykl Ural T z wózkiem bocznym reklamowany jest jako pojazd do ekstremalnych podróży. Co istotne – wciąż zachowuje swój klasyczny i nieco nawet socrealistyczny charakter.

Na zaprezentowanym filmie promocyjnym nie ma żadnych efektów specjalnych. Ale jego klimat odczuwa się od razu. I pal licho, że zdjęcia do klipu – przynajmniej na nasze oko – raczej w Rosji kręcone nie były.  Nam po obejrzeniu spotu zachciało się wsiąść do kosza Urala i od świtu do zmierzchu przemierzać bezkresne przestrzenie Mateczki Rosji.

Motocykl Ural T – film promocyjny

5 KOMENTARZE

  1. Ruscy atakują rynek amerykański tym motocyklem. Dlatego i filmik wyraźnie zrobiony w Ameryce. Motocykle te wyglądają klasycznie i fajnie , ale jak na przestarzałą i dosyć mocno awaryjną konstrukcję cena jest wręcz kosmiczna bo zaczyna się od ponad 10.000 Euro a za najbogatszą wersję trzeba zapłacić ponad 13.000 Euro, czyli ponad 50.000 zł.
    Moim skromnym zdaniem Ruskich jak zwykle poniosła bujna fantazja :)

  2. Filmik rzeczywiście bardzo zacny :) A jak wynika z podpisu na Vimeo nagrany był na wybrzeżu kalifornijskim.
    Ogromny szacunek, że ruscy działają ze swoim sprzętem, dopasowują do potrzeb rynku (hamulce itp) i próbują promować, z powidzeniem zresztą.
    Szkoda, że w Polsce nikt nie chce wskrzesić którejś z polskich marek motocyklowych. Łza się w oku kręci, że w Polsce, która była w swoim czasie potęgą motocyklową nie produkuje się NIC.

    Niektórzy śmieją się z chińskiego Junaka i chińskiego Rometa, a ja szczerze mówiąc się cieszę, że przynajmniej polska marka została zapamiętana… szkoda, że nie w polskim wykonaniu (jak by Polak nie potrafił), ale jakaś zawsze jest.

    A przepraszam… jeden Pan w warszawskim wawrze coś działa z WFM, ale to nie jest produkcja, bardziej pamięć marki na chińskich podzespołach.

  3. Ponoć reaktywowany ma być też Sokół, ale to trochę może nie wyjść, jak na moje. Ma mieć 1300 ccm i tylne, sztywne, zawieszenie i być produkowany w ilości 20-30 sztuk rocznie. Raczej do kolekcji niż do wojaży.

    A Ural ładnie pojechał z tą reklamą! (;

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!