Ten duży motocykl miał połączyć cechy maszyny wyprawowej dużego zasięgu z typowym sportowym turystykiem. Była to próba zdecydowanie nieudana. BMW R 1200 ST to najgorszy motocykl, jakim kiedykolwiek jeździłem.

Miało być tak:  duży zasięg, wygoda podróżowania i spora ładowność, połączona z dobrymi osiągami, mającymi zaspokoić mój apetyt na emocje związane ze sportową jazdą.

A wyszło tak: drogi, cyklopowaty i koszmarnie awaryjny potworek o dźwięku silnika przypominającym pralkę i prawie absolutny brak pomocy ze strony BMW Polska przy trzech poważnych awariach, jakie zdarzyły mi się podczas zagranicznych wypraw.

BMW R1200ST to ciężki turystyk o dziwnym wyglądzie – trochę za ciężkawy i sporo za drogi. W podobnej cenie można dostać maszyny innych producentów o zdecydowanie lepszych osiągach i mniej awaryjne.

Same właściwości jezdne tej maszyny (trzeba to uczciwie przyznać) nie są najgorsze, jednak równoważy je duża awaryjność i brak pomocy ze strony producenta w przypadku usterki, nawet na gwarancji.

BMW R1200ST to maszyna dla osób z grubym portfelem. Podczas pierwszego sezonu użytkowania przytrafiły się jej  trzy poważne awarie: po kolei rozsypywały się wał napędowy, sprzęgło i skrzynia biegów. Stało się to w czasie jednego sezonu, ale podczas trzech różnych wypraw.

BMW uznało, że były to usterki wynikające z niewłaściwej eksploatacji: zamiast zwiedzać Bałkany i pić rakiję ze znajomymi Bułgarami w górach Rodopi poznałem więc dość dobrze serwisy motocyklowe w Belgradzie, Budapeszcie i Sofii. O korespondencji z BMW (na szczęście ją zachowałem) i trzykrotnym transporcie motocykla przyczepą na własny koszt można napisać książkę.

Mimo pewnych zalet tego modelu (przecież dałem się w końcu na niego namówić!) jednego jestem pewien: zakup BMW R1200ST był jedną z najgorszych decyzji w mojej motocyklowej karierze.

BMW R 1200 ST: dane techniczne

Klasa: sportowy turystyk
Rok produkcji: 2005
Pojemność silnika: 1170 ccm
Liczba cylindrów: 2
Układ cylindrów: bokser
Moc maksymalna: 110 KM
Maks. moment obrotowy: 115 Nm
Prędkość maksymalna: 240 km/h
Wysokość kanapy: 81 cm
Waga (z płynami): 229 kg


Zalety

  • duża ładowność
  • wygoda podróżowania

Wady

  • wysokie koszty utrzymania
  • wysokie spalanie
  • awaryjność
  • drogie akcesoria

Osiągi

Bokser wyzwala potężny moment obrotowy. Przy tej pojemności skokowej wyprzedzanie nie sprawia trudności. Mniej zatroszczono się o moc szczytową. W pełni obciążony motocykl, mogący ważyć 460 kg zawodzi oczekiwania płynące z wypisanej na bocznej owiewce cyfry „1200”.


Przyjemność z jazdy

Sportowo zestrojone zawieszenie pozwala płynnie pokonywać szybkie zakręty. Konstrukcja przedniego widelca powoduje, że na kierownicę nie przenoszą się drgania. Z drugiej strony każda bardziej wyboista droga zmusi do redukcji prędkości i pozostawi przy dłuższej jeździe zmęczenie mięśni przedramion i lekki ból w nadgarstkach.


Komfort

Kierowca przyjmuje pozycję pośrednią pomiędzy wyprostowaną, typową dla turystyków, a pochyloną na zbiornik paliwa, jak w maszynach sportowych. Sporej wielkości regulowana owiewka spełnia zadanie, nie zapobiega jednak odczuwaniu pędu powietrza na ramionach przy wyższych prędkościach. Przy większych przebiegach bóle pośladków staja się jednak normą, a jazda z pasażerem również staje się uciążliwa. Zestaw wskaźników jest czytelny, a dźwignie i przełączniki umieszczone intuicyjnie, z wyjątkiem specyficznego dla BMW „dwuręcznego” systemu obsługi kierunkowskazów.


Ładowność i zasięg

Dedykowane kufry producenta oferują łącznie sporą objętość na bagaż, jednak manewrowanie z nimi w ruchu miejskim jest kłopotliwe. Zasięg rzeczywisty znacznie odbiega od teoretycznego nawet przy bardzo spokojnej jeździe.


Przekładnia i sprzęgło

Precyzyjnie, choć czasami nieco głośno pracująca skrzynia biegów wprawia w lekkie zdumienie zestopniowaniem przełożeń. Długie przełożenia sprawiają, że praktycznie wszystkie zakręty na typowych skrzyżowaniach pokonuje się na pierwszym biegu. Próba przyśpieszania od prędkości obrotowej poniżej 3000 obr./min., pomimo ciągle niemałego momentu napędowego, powoduje drgania od jednostki napędowej. Motocykl sprawnie przyśpiesza dopiero od 4000 obr./min.


Hamulce

Hamulce to najsilniejsza strona tego motocykla. Efektywny system hamulcowy z elektrycznym wspomaganiem i systemami rozdziału siły hamowania na koło przednie i tylne oraz ABS pracuje lekko i daje się łatwo kontrolować. ABS nie jest jednak odłączany, co w przypadku motocykli wyprawowych, choćby i przeznaczonych tylko na asfalt, może stanowić problem.


Zużycie paliwa

Zużycie faktyczne ma się nijak do wartości podawanych przez producenta. Przy umiarkowanej jeździe to 7-8 litrów, a przy jeździe sportowej – nawet grubo powyżej 10. Konieczność wlewania benzyny 98-oktanowej stanowi duży problem podczas egzotycznych podróży lub na wschód, choćby na Ukrainę.


Wyposażenie

W zestawie wskaźników jest okrojony komputer, wskaźnik poziomu paliwa z informacją o zasięgu oraz dwa liczniki przebiegów dziennych. Większość akcesoriów dostępna jest już za dopłatą.


Serwis

Awaryjność oraz poziom i ceny serwisu to największy minus tego motocykla. Podczas pierwszych 15 tysięcy kilometrów przebiegu przy ostrożnej eksploatacji przytrafiły mi się trzy poważne usterki, wykluczające dalszą jazdę: uszkodzenie kardana, tarczy sprzęgła oraz skrzyni biegów. R 1200 ST wymaga też nieustannych dolewek oleju. Nawet przy bliższych trasach trzeba wozić ze sobą zapas.


Koszty

Nawet teraz motocykl jest grubo przeszacowany: egzemplarz w niezłym stanie kosztuje około 30 tys. zł. To zdecydowanie za dużo, tym bardziej, że kwota ta nie zawiera często wielu niezbędnych akcesoriów.


Linki

BMW R1200ST w Wikipedii [ENG]


BMW R1200ST: film promocyjny 


BMW R1200ST: galeria zdjęć

BMW R 1200 ST
BMW R 1200 ST
Sportowo zestrojone zawieszenie pozwala bez szczególnej nerwowości pokonywać szybkie zakręty
Sportowo zestrojone zawieszenie pozwala bez szczególnej nerwowości pokonywać szybkie zakręty
Wał napędowy to kolejny awaryjny element tego motocykla
Wał napędowy to kolejny awaryjny element tego motocykla
Cyklopowaty wygląd odróżnina BMW R 1200 ST od innych motocykli
Cyklopowaty wygląd odróżnina BMW R 1200 ST od innych motocykli
Duża awaryjność, wysokie koszty utrzymania i wyśrubowane ceny akcesoriów nie zachęcają do zakupu
Duża awaryjność, wysokie koszty utrzymania i wyśrubowane ceny akcesoriów nie zachęcają do zakupu
Akcesoryjne kufry boczne są dość pojemne
Akcesoryjne kufry boczne są dość pojemne
Bokser wyzwala potężny moment obrotowy
Bokser wyzwala potężny moment obrotowy
BMW R1200ST: wskaźniki są czytelne
BMW R1200ST: wskaźniki są czytelne
Owiewka BMW R1200ST nie chroni dobrze przed wiatrem
Owiewka BMW R1200ST nie chroni dobrze przed wiatrem
Hamulce BMWR1200ST to najsilniejsza strona BMW R 1200 ST
Hamulce BMWR1200ST to najsilniejsza strona BMW R 1200 ST
Jazda z kuframi jest dość uciążliwa
Jazda z kuframi jest dość uciążliwa
Kanapa jest wygodna, choć dość twarda, a trójkątne siedzisko kierowcy daje dobre oparcie pośladkom, nie uwierając ud
Kanapa jest wygodna, choć dość twarda, a trójkątne siedzisko kierowcy daje dobre oparcie pośladkom, nie uwierając ud
Podgrzewane manetki montowane były seryjnie
Podgrzewane manetki montowane były seryjnie
Okrojony komputer BMW R1200ST informuje o ewentualnych nieprawidłowościach pracy układów
Okrojony komputer BMW R1200ST informuje o ewentualnych nieprawidłowościach pracy układów
Motocykl jest grubo przeszacowany
Motocykl jest grubo przeszacowany
Awaryjność oraz poziom i ceny serwisu to największy minus tego motocykla
Awaryjność oraz poziom i ceny serwisu to największy minus tego motocykla
Faktyczne zużycie paliwa ma się nijak do wartości podawanych przez producenta
Faktyczne zużycie paliwa ma się nijak do wartości podawanych przez producenta
W bocznym kufrze BMW R1200ST zmieści się szczękowiec
W bocznym kufrze BMW R1200ST zmieści się szczękowiec
BMW R1200ST
BMW R1200ST
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFrancja: obowiązkowa pełna odzież motocyklowa. Również dla prowadzących skutery
Następny artykułTriumph chce sprzedawać w Indiach pół miliona motocykli rocznie
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.

48 KOMENTARZE

  1. Kupowałeś motocykl nowy czy używany, od sprawdzonego sprzedawcy?
    Brzmi to jakby maszyna była kupiona z poważną usterką silnika i napędu, bo nie możliwym jest żeby boxer palił ponad 10l/100km (mój pali 4,5 w GSie, a to ten sam silnik i wcale nie wymaga benzyny 98), oleju dolewam szklankę na 5000km, mniej niż w poprzedniej japonii. Kardan może się posypać, ale jeszcze nie słyszałem żeby to się zdarzyło w nowym i dobrze traktowanym motocyklu. Co więcej, zanim się posypie dobitnie o tym informuje: luz na łożyskach wahacza, wyciek z przekładni głównej i luz łożyska PG.
    Generalnie straszny feler musiał Ci się trafić, bo o takim cyrku z w sumie świeżym motocyklem nie słyszałem.

  2. popieram:))))
    W końcu pierwsza rzetelna i obiektywna ocena bmw, pióra samego Naczelnego.. Zero słodzenia. Nie do pomyślenia jest to, że w motocyklu klasy premium za sporą kasę posypały się kluczowe podzespoły przy można powiedzieć znikomym przebiegu… Z tymi kardanami to naprawdę jest coś na rzeczy w 2009 byłem na rajdzie gdzie „bezobsługowe” przekładnie padły w trzech bmw…

  3. Ech, no ja przymierzam do zmiany i po głowie chodzi mi R1200RT. Nawet dzisiaj byłem go oglądać u Kolegi. Poza tym, ze autobus, to wrażenia bdb. Trochę mnie jednak zniechęciłeś recenzją. Model inny, ale marka ta sama :/

  4. Maciej: kupowałem nowy w salonie BMW. Miał kilka tysięcy na liczniku, gdyż był egzemplarzem testowym. Został jednak sprawdzony, miał gwarancję i wszelkie papiery :)
    Co do spalania – napisałem że potrafił tyle spalić przy sportowej jeździe. Bardzo sportowej :). Normalnie palił 7-8.
    Co do oleju i E98: ten silnik wymagał notorycznie dolewek oleju (nawet w serwisie BMW się z tego śmiali) i E98 w standardzie. To ten sam silnik co w RT, tam BMW w swoich OFICJALNYCH materiałach pisze tak:
    „Benzyna bezołowiowa premium, o liczbie oktanowej 98, automatyczny układ kontroli spalania stukowego pozwala na stosowanie benzyny o minimalnej LO 95”. Tyle że na 95 silnik się po prostu dławił.
    A co do wału – jedynym objawem był olej kapiący na oponę :). Fakt że byłem wtedy całkiem zielony i mogłem nie zauważyć tych syndromów o których Ty pisałeś.

  5. pisałem juz na fb, ale powtórzę: mam wrażenie ze toczysz małą wojenkę z serwisem i marką, tym bardziej ze piszesz w coraz poczytniejszym portalu . gdzieś tkwi Twój błąd w użytkowaniu. uszkodzony dyfer, skrzynia i sprzęgło? poczytaj forum bmw klub motocykle, tam faceci objeżdżają potęzny kawałek globu i wracaja o swoich własnych silach. nie bardzo sie orientujesz w silnikach, , mechanicznie wszystkie boksery serii r 1200 są te same, maja zmienione tylko mapy zapłonu a w adv przełożenia w skrzyni biegów. poczekajmy za wypowiedziami forumowiczów, niech wypowiedza sie uzytkownicy tego modelu, który notabene nie jest popularnym modelem.

  6. Rajmund, powtórzę zatem i ja: nie sądzę by Twoi koledzy przekonali mnie że MÓJ motocykl się nie psuł, nie dławił na E95 i nie żarł oleju :). Generalnie – wyluzuj.

  7. Myślę, że tu może być częściowo źródło problemów: „Miał kilka tysięcy na liczniku, gdyż był egzemplarzem testowym.”
    Powiedzmy sobie szczerze, nikt testówek nie dociera, rozgrzewanie silnika… A po co? :)
    O ile w przypadku samochodów najczęściej jedzie z klientem pracownik salonu, co trochę tłumi ułańską fantazję, to w przypadku moto już nie występuje.
    Myślę, że kilka tyś. ostrych startów na zimno, ciągłego testowania przyspieszeń itp może odbić sie mocno na maszynie…

  8. LOL, znakomite. Ktoś opisuje swoje negatywne wraezenia z jazdy konkretnym modelem, a oburzony wyznawca tej marki chce pytac o zdanie innych fanów BMW :)

  9. To, że BMW jest maszyną, która może się zepsuć jestem w stanie zrozumieć. To tylko maszyna. To, że tyle razy po gwarantowanym serwisie dealera – duży pech i kierowcy i samego BMW – no ale zdarzy się. Ale podejścia do klienta serwisantów tak renomowanej marki nie rozumiem. Niestety u nas to nie tylko problem BMW.

  10. Wszystkie boksery BMW mają wspólne conajmniej 75% podzespołów, w tym wspomniane skrzynie, sprzęgła, silniki i wały. Jeśli problem tkwiłby w modelu a nie w egzemplarzu, to padałyby również RT, GS, R. Tymczasem wbrew rozpuszczanym plotkom beemki są dość bezawaryjne (choć nie tak jak poprzednie R1100 i R1150). Często wytykane uszkodzenie wału powstaje najczęściej w wyniku złego serwisu, sam z siebie wał się nie urwie. Stawiam że maszyna była już trupem jak ją dostałeś.

  11. To ze BMW sie psuje to fakt, mam teraz trzeciego juz GS’a i ten odpukać się nie psuję, poprzednie dwa troszkę mnie przeczołgały, ale zawsze do domu wracałem o własnych siłach. Ale nowe Hondy to tez wielka lipa, wiem bo miałem nową VFR 1200DTC . Narzekanie na BMW to modny temat, większość gawiedzi lubi jak się kopie drogą i zacną markę.

  12. Zerknijcie na ten wątek na forum BMW…wszystko jasne.
    Ortodoksyjnych fanów BMW o zdanie nie pytajcie, oni nawet jak z wakacji wracaja na lawecie to i tak twierdza ze BMW jest The best :)

  13. Opinia moim zdaniem dość tendencyjna i mało obiektywna, również mam nieodparte wrażenie że autor jako punkt honoru założył sobie dokopanie bawarskiej marce. Z własnego doświadczenia powiem,żeby nie było że zasłyszane, jeżdziłem japonią i przez 5 lat i sobie chwalę , obecnie od 2007 na BMW i posiadam kolejny już 3 motocykl, fakt że z serii F800ST ( kupiłem testowy) i seri K (nowe), i też sobie chwalę, absolutnie żadnych problemów. Co do zużycia oleju, faktycznie w niektórych testach(bardziej obiektywnych jednak) autorzy podkreślają że zdarzają sie dolewki oleju do beemek ale to nie dyskwalifimuje motocykla- ott atki silnik. Zastanawia mnie tylko skąd w rankingach sprzedaży BMW zajmuje tak człowowe miejscam skoro to takie

  14. Opinia moim zdaniem dość tendencyjna i mało obiektywna, również mam nieodparte wrażenie że autor jako punkt honoru założył sobie dokopanie bawarskiej marce. Z własnego doświadczenia powiem,żeby nie było że zasłyszane, jeżdziłem japonią przez 5 lat i sobie chwalę , obecnie od 2007 na BMW i posiadam kolejny już 3 motocykl, fakt że z serii F800ST ( kupiłem testowy) i seri K (nowe), i też sobie chwalę, absolutnie żadnych problemów. Co do zużycia oleju, faktycznie w niektórych testach(bardziej obiektywnych jednak) autorzy podkreślają że zdarzają sie dolewki oleju do beemek ale to nie dyskwalifimuje motocykla… Zastanawia mnie tylko skąd w rankingach sprzedaży BMW zajmuje tak człowowe miejscam skoro to takie niedobre, paskudne i ble motocykle. Wpady zdarzają sie wszystkim producentom jednak jednostkowy przypadek nie dyskwalifikuje całości o czym chyba autor zapomniał wystawiając dość krzywdzącą opinię.

  15. Dobre:-) Dzięki chłopie za trochę śmiechu w te zimowe dni. Będę częściej tu wpadał. Kupiłeś o wiele za drogo uszkodzoną beemkę, pojechałeś nią bez oględzin w trasę i wylewasz żale na firmę i serwis. Olali cie? No co ty? Nie chcieli darmo naprawić zajeżdżonego sprzętu? A o sprzedawcy i transakcji nic nie napiszesz? Postawiłeś sobie bloga na WordPresie i z niewiadomych powodów pragniesz zostać dziennikarzem motocyklowym. Aaaaa, ten cholerny, drogi cyklop!!!! Ojej, ojej, jakie rozczarowanie te beemki! I jak uroczo nie znasz podstaw konstrukcji motocykla, który dosiadasz i jego słabych punktów. Masz talent, bawisz mnie coraz bardziej:-)

  16. Nie wierzę … !
    Zakładam , że miałeś super niefart , zły egzemplarz , i jechałes tylko pod górkę , ale …
    – spalanie 10 l/100 – to jest niemożliwe przy sprawnym sprzęcie !
    – złe prowadzenie i dyskonfort …. ??? Co prowadziło się lepiej ??
    – kupiłeś motocykl nowy / po testach / i bez gwarancji ??? Nie uznano reklamacji , przy tak poważnych usterkach ???
    Coś za bardzo zciemniasz i nie jesteś chyba do końca obiektywny , a może masz powody których nie ujawniasz ….. , ale ja nie wierzę ,,,,,,,,,,,,,,, że jest to OBIEKTYWNA opinia !

  17. Hmmm… Coś mi tu nie gra… Po pierwsze: dziennikarz motocyklowy który kupuje moto bez oglądania i jazdy próbnej???? To kompromitacja Panie Redaktorze!!! No bo przecież to, że motocykl był ” (…)drogi, cyklopowaty i koszmarnie awaryjny potworek o dźwięku silnika przypominającym pralkę (…)” to po jeździe próbnej chyba byłoby widać wszystkie te cechy, prawda? No chyba że Pan redaktor się przejechał i nie zauważył że jedzie „cyklopkiem o dźwięku silnika przypominającym pralkę” – toż to też kompromitacja zawodowa!!! Panie redaktorze, jeśli „BMW R 1200 ST to ciężki turystyk o dziwnym wyglądzie – trochę za ciężkawy i sporo za drogi. W podobnej cenie można dostać maszyny innych producentów o zdecydowanie lepszych osiągach” to po jaką cholerę żeś się Pan na tą beemkę zdecydował? Trzeba było za podobną cenę wziąć dużo ładniejszą i zdecydowanie lepszą maszynę innej marki… Dla mnie śmierdzi tu prywatną wojenką Pana redaktora. I tyle.

  18. Aleście się chłopa uczepili. Ciekawe, czy jakbym tak zjechał swojego Dukata, to też byście mnie wszyscy chcieli zniszczyć. Pewnie nie, bo powiedzielibyście: no tak, takie są włoskie maszyny. To jest prywatna opinia gościa o konkretnym egzemplarzu. Skąd te inwektywy???

  19. Marian Golonka: Szambo się zaczęło wylewać i tyle. Kolega widocznie nastapił komuś na odcisk więc uruchomili swoich kolegów. Jakoś nigdzie indziej nie widziałem krytycznych informacji o BMW, wiadomo dlaczego. Swoją drogą nikt tych komentarzy nie moderuje? Zaczyna się robić jak na forum onetu.

  20. Nie widziałeś krytycznych uwag o motocyklach BMW? Widać mało czytasz, mam F800 GS, o trójmiejskim serwisie wyrażać mi się już nie chce, pisałem swego czasu na innym portalu.
    Jak zapłacisz 700 PLN za telefon z Gruzji ( zawiesiła się pompa paliwowa w niespełna 3 letniej maszynie – w górach….no dobrze, było tam może 2km asfaltu przez 2 dni) do Twego ukochanego serwisu który Ci wmawia, że w tym modelu nie ma filtra paliwa to pogadamy – a może chcesz mi sponsorować transport niesprawnej maszyny na trasie Batumi- Gdańsk?Dojazd do Batumi gruzarowką sam opłacę. Najbliższy serwis w Stambule i na nową pompę czekasz 2 tygodnie.
    Koledze wypłynął olej z tylnego amora w R1200 GS – za podanie namiarów na serwis w Turcji salon z Poznania obiecał skasowanie go 200 PLN przy najbliższym przeglądzie…
    Przy okazji, jechaliśmy w 5 Beemek po drodze reanimowaliśmy 3.
    Dobrze poznaliśmy serwis w Stambule – przy okazji pozdrawiam.
    Opinie o Polskich autoryzowanych punktach wolę zachować dla siebie.
    Inaczej mówiąc Janie Chrzanie, kup sobie Bawarkę to pogadamy.
    Dlaczego jeszcze nie jeżdżę Japonią? Bo nie mają odpowiednika F800 GS ,duża Tenera do mnie nie przemawia a mała nie ma 6 biegowej skrzyni.Jak tylko wypuszczą to się przesiadam.

  21. Cóż jest teraz moda na duże turystyczne enduro – ( w tym wypadku sportowo turystyczny moto ale bazujący na częściach GS) – wiec ludek szaleje, że super sprzęt. Pyzatym nasza prasa motocyklowa jest własnością lub współwłasnością firm niemieckich, a niemieszki choćby najgorszy bażdziew zrobili to złego słowa o swym produkcie nie napiszą – zawsze pierwsze miejsce w teście lub drugie. To nie to co my, nasze zawsze złe.

  22. Odbiegając od tego, że niepochlebna opinia o BMW wywołała jakoś dziwnie dużo agresywnych komentarzy (przaypadkowych? bo cos w tonie podobnych…) to i nawet autorowi się dostało za to, że śmie prowadzić własną stronę o moto i jak śmie być dziennikarzem i po co niby. Oto Polska właśnie.

    A co do BMW to użytkownay przez mnie GS 650F (6 sezonów, 40 tyś km) był najbardziej sypiącym i się i rozlatującym w rękach motocyklem jaki miałem. A miałem i mam wiele.
    Pompa ABs-u padła po 20 tys km ( 2800 zł w 2008 roku), tylny amor po 25 tyś km asfaltu solo ( 2600 zł w 2007 roku) oprocz tego przy 38 tyś km odpadła sama z sie tylna lampa a gmole popękały na spawach od drgań. O łozyskach kół nie wspomne. Idt itd.
    Gdyby nie to że radzę sobie sam z naprawami zostawiłbym w BMW worek pięniędzy (samo podłączenie do komputera to koszt u nch 500 zł). Poza tym nie jest łatwo być klientem BMW bo czesto gęsto jedyny mechanik na województwo jest puszczxany latem na dwutygodniowe wakacje :-))))))))))))))
    Obecnie jeżdżę V-stromem. Od 40 tyś km nie wiem co to awaria. Nic nie odpada, nie peka, nie koroduje, nie odkleja się itd.
    Być może mój egz. BMW równiez jak kolegi Ignatowicza był ten jeden na 100 milionów, ale sądząc po tym, że sredni czas latem oczekiwnaia w serwsie BMW na naprawę motocykla wynosi dwa tygodnie to raczej tak niestety nie jest.
    Natmoiast gratuluję BMW rewelacyjnego marketingu, bo w robieniu ludziom wody z mózgu są mistrzami.

  23. Chociaż sam nie mam Facebooka, to zaczynam zgadzać się z opinią, że komentarze powinny być podpisywane za pomocą wtyczki wymuszającej logowanie do „fejsa” aby ukrócić zapędy do głoszenia prawd objawionych pod ksywką. Co prawda na Facebooku można mieć lewe konto ale jest to już trochę zachodu i może jeden z drugim dałby sobie spokój z biciem piany.

    Polemizować z autorem artykułu można także za pomocą maila, a redakcja powinna mieć obowiązek publikacji polemiki o ile jest rzeczową wypowiedzią bez wycieczek osobistych.

    Na innych portalach mam domyślnie włączoną wtyczkę ukrywającą komentarze gawiedzi, ciekaw byłem jak długo ten serwis uchwa się przed zalewem „webowych fachowców” od wszystkiego których opinie interesują jedynie ich samych… Trzeba zatem dodać motovoyager’a do listy fajnych stron z koniecznością chowania wypowiedzi czytelników.

  24. Właściciel ST 2005, za to wyznawca HD

    Też mam r 1200 z 2005 roku, ciężko jest odmówić autorowi chęci odegrania się na serwisie, takie przygody zazwyczaj kosztują sporo nerwów. Jak działa serwis BMW więdzą ci, którzy z niego korzystają i faktycznie akcja humanitarna to to nie jest, zresztą w serwisach HD strzygą podobnie. Problem polega na tym, że przy nowych bokserach które nie leżały obok olejowego bandita niedouczeni mechanicy zwyczajnie sie gubią.
    Spalanie to fakt że jak go przegonić przy prędkości maksymalnej to spalanie jest powyżej dychy. Za to przy normalnej jeździe w polskich warunkach (80 i łycha) robię ok 470 km na baku.
    Mój miał wyminione sprzęgło przy 5 tysiącach, tyle że to nie wina motocykla tylko stołecznego 1 właściciela, który je regularnie przypalał, po za tym jest bezproblemowy.
    Hamulce tak jak napisał naciągnięty redaktor brzytwa, boli jedynie synchronizacja ABSu przy wymianie płynu hamulcowego, konieczna wizyta w ASO koszt ok 800 pln.
    Czy ciężki,???? Po przesiadce z HD pewnie nie będę obiektywny,ale dla mnie waga i poręczność maszyna z kuframi jest optymalna, do tego po zdjęciu kufrów daje też radę w mieście.
    Bezpośrednio przed zakupem robilem przymiarki do wersji S i GS. Tak poważnie to komfort Stka czuć dopiero po przesiadce z wersji S za to przy GSie kluczem jest cena. Gdybym miał 20k więcej wziąłbym GSa.
    Na zakończenie odniosę się jeszcze do wojenki o prestiż BMW… Jak ktoś ma budżet na poziomie 10-15k to powinien zostać przy suzuki i się nim cieszyć zamiast hodować kompleksy i wmawiać wszystkim dookoła, że BMW jest, beee bo sie psuje, mechanik się nie zna, nie chce robić, nie ma narzędzi i nie ma tanich zamieników. Niestety R 1200 to nie VW 1.9 tdi ale ma kilka innych zalet.

  25. To że Beemki są przereklamowane wiadomo nie od dziś.Jest to też zasługą panów redaktorów z pism motocyklowych którzy mają dziwnie czołobitny stosunek do tej marki.To że w organizowanych przez nich testach porównawczych K 1600 wygrywa z np. FJR nie dziwi.Jest nowszy ,większy ,mocniejszy i 4 razy droższy.Ale jeśli z tą samą FJRą „wygrywa” RTek choć jest słabszy i droższy a w codziennej eksploatacji dużo kłopotliwszy , to już daje trochę do myślenia.Odnoszę wrażenie że co by BMW nie zrobiło w prasie motocyklowej ma wygrywać.Jak widać życie weryfikuje te optymistyczne wizje, ale o tym panowie redaktorzy w swoich tytułach już nie chcą pisać.Osobiście nie jeździłem Beemką ale brałem udział w dwóch dużych wyprawach na wschód.Rekord awaryjności pobiły HD ,Kłopoty miał też jedyny w wyprawie Gutek (fabrycznie nowy), Beemki zaś wykończyła ogromna ulewa.Prawie wszystkie na pole namiotowe dojechały na lawetach, Choć na drugi dzień większość odpaliła bez problemów.Rzecz ciekawa że żaden japoniec nie miał żadnych kłopotów choć niektóre były bardzo leciwe. A co do paliwa to RTeki zadowalały się każdą benzyną.Goście lali do nich nawet 86 oktanową jak nie było innej.

  26. Odnosnie f650GS moge sie wypowiedziec bo jestem jego posiadaczem od 6 lat. Nigdy nie mialem mniej awaryjnego motocykla. Oprocz zwyklych czynnosci serwisowych zwiazanych z eksploatacja zero problemow. Przejechane ponad 30tys km. Sporo poza asfaltem. Oleju nic nie dolewam miedzy wymianami, czasem tylko plyn chlodzacy do zbiornika wyrownawczego. Serwisuje motocykl sam moze dlatego nie mam z nim zadnych problemow. Nie wiem Jarson co bylo powodem problemow w Twoim. Moze kiepski serwis – mechanik. Tutaj nic nie robi sie na odpier… Male GSy z serii F to sa naprawde porzadne maszyny. Przebiegi ponad 100tys km to nic dziwnego w tym egzemplarzu. Te nowe „chinskie” G650GS juz nie sa takie dobre.

  27. yancio, to jest cecha Polaków – zawodowa zazdrość, bo ktoś ma lepiej. I na pewno nie ma lepiej – setki tysięcy na świecie jest ogarniętych rządzą posiadania BMW zamiast Afriki Twin.

  28. Nikt nie odmawia BMW miana dobrego motocykla.Problem leży w braku obiektywizmu w ocenianiu go i porównywaniu z konkurencją.Jego cena moim zdaniem ma się nijak do oferowanej jakości a czasopisma motocyklowe zachowują się jak naganiacze klientów dla tej marki.Duża część użytkowników tych motocykli to właśnie ich ofiary które teraz robią dobrą minę do złej gry.Reasumując jeśli ktoś kupił używane zadbane BMW w rozsądnych pieniądzach to z pewnością nie stracił .Ale jeśli kupił nówkę z salonu to sądzę że wyrzucił sporo forsy w błoto bo za mniejsze pieniądze miał by równie dobry lub nawet nieco lepszy odpowiednik u konkurencji japońskiej.

  29. Czytam sobie i nie wierzę. Wybrałem się nawet do garażu, odpaliłem bawarkę. Działa…..
    Strach się bać! Latam R1200GS rok 2006. Prawie 100 000 tyś km.
    Jakoś jeździ i dowozi mnie wszędzie. Paranoja jakaś :)

  30. Swego czasu jeździłem sporo w zorganizowanych rajdach, w których uczestniczyło nawet ponad 100 motocykli. Zachód i wschód Europy. Na KAŻDYM z tych wyjazdów sypała się jakaś BM-ka. Na jednym z wyjazdów nawet nowiutki GS ADV aż dwa razy w niedużym odstępie czasu był ściągany z autostrady lawetą. Uczestniczyłem również we wspomnianym już rajdzie gdzie zepsuły się trzy BMW, dwa dyfry i coś jeszcze – ostatecznie nawet przemontowano dyfer z motocykla, w którym akurat padło coś innego, żeby ten drugi mógł dokończyć rajd – takie akcje. Z innej strony – mam kupla, który na r1150rs nakręcił już prawie 200 tyś km bezawaryjnie, inny zajeżdża już trzeciego RT-eka a każdy poprzedni dobijał do 100 tyś km. Wniosek – nie ma reguły! Choć zaczepnie stwierdzę, że nigdy nie spotkałem się z sytuacją by posłuszeństwa odmówiła np Honda… ;)

  31. Michał, bzdura.. Nigdy nie słyszałeś o sypiących się pompach paliwa m.in w Hondzie Afrika Twin? Miałem taką w NTV-ce, nie zdążyła się zepsuć, bo ją zmodyfikowałem.. Innym się sypała i nie był to 1% populacji tylko znacznie więcej.
    Nie słyszałeś o słynnych 3 furiach Afrykańskich? Poczytaj, dowiesz się więcej.
    Nie słyszałeś o awariach elektroniki czy pękających ramach w Yamahach? Albo o odpadających plastikach, sypiących się łożyskach, korozji w Suzuki? Zatarte dźwigienki zaworowe, wypalone gniazda, sypiące się wałki zdawcze… Tak, z tym borykają się właściciele „japońców” ale to o BMW się mówi że się psuje na codzień..
    Można wymieniać bez końca!
    Pan Redaktor toczy sobie dość głośną już wojenkę z Marką BMW w Polsce a internautom, zwłaszcza tym, którzy nie jeżdżą pojazdami tej marki, to woda na młyn. Kogoś z błotem mieszać trzeba, taka natura polaczka..

    Jeżdżę 20-letnim GS-em, psuje się, a jakże, jak każdy 20-letni, stary motocykl. W zasadzie nie tyle się psuje, co się zużywa. Nowe też się zużywają. Japońskie też się zużywały. Naprawiam, nie widzę w tym nic tragicznego, każdą maszynę trzeba prędzej czy później naprawiać, w zależności od intensywności eksploatacji, jakości serwisu i po trosze szczęścia.
    Jestem motocyklistą a nie erotomanem-gawędziarzem, być może dlatego mam dystans do powyższych bzdur.. Polecam Wam takie podejście do tematu!

  32. Borys – słyszałem o tym wszystkim o czym wspomniałeś. Niemniej jednak nie spotkałem się nigdy z awarią japońca na trasie, w przeciwieństwie do motocykli europejskich. Podzieliłem się subiektywnymi spostrzeżeniami. Z mojej wypowiedzi wyłapałeś tylko ataki, a nie tylko taki ton miała. I kto tu dosypuje trocin do ognia? Motocyklista czy erotoman-gawędziarz?

  33. …może już dosyć ? Grono motocyklistów można podzielić na dwie grupy, mianowicie: ci którzy jeżdżą tym czym chcą oraz ci którzy jeżdżą tym na co ich stać, poza w/w nie widzę więcej żadnych innych różnic. O ile jednak potrafiłbym ewentualnie zrozumieć tych drugich w kwestii przesadnego udowadniania swoich racji wynikiem swoistego niedosytu czy niespełnienia patrząc przez pryzmat choćby zazdrości, o tyle nie potrafię zrozumieć zacietrzewienia tych pierwszych których stać na zakup dowolnego, markowego i nie taniego przecież sprzętu( np. BMW )zgodnie z własnymi upodobaniami. W końcu nasz sprzęt ma cieszyć wyłącznie nas samych i nic ani nikt nie powinien mieć wpływu na nasze samopoczucie w tej kwestii( poza samym motocyklem oczywiście) bez względu na to czy głosi w/g waszego rozumowania prawdę mniej lub bardziej obiektywną. Panowie Fani BMW nie musicie nikomu niczego udowadniać, cieszcie się posiadanymi motocyklami podobnie jak czynią to fani Japonii czy Ameryki, nie atakujcie i nie udowadniajcie nikomu swojej wyższości,- nie ma rzeczy idealnych, są jedynie bliższe lub dalsze ideałowi, najbliższe są te które najbardziej cieszą nas samych :)

  34. Michał, niepotrzebnie się obruszasz. Zgadzam się z Twoją wypowiedzią, poza jej końcówką. Sam miałem Hondę i mimo że bardzo ją lubiłem i rzeczywiście specjalnie się nie psuła, zawiodła jednak w trasie (jeśli wszelką awarię traktować w postaci zerojedynkowej). Podobnie wielokrotnie słyszałem/czytałem o awariach innych Hond będących w podróży, na wyjeździe czy choćby wypadzie wokół komina. Jedne awarie były błahe, inne skomplikowane ale naprawialne, a jeszcze inne uziemiały pojazd na dobre.
    Tak więc twierdzenie że beemki się psują a hondy zawsze jeżdżą bezawaryjnie można śmiało między bajki włożyć.
    Powoli zmienia się rozkład sił na rynku i beemek zwyczajnie przybywa. Przybywa też przez to przypadków wszelkich awarii tychże, a Pan Redaktor z każdego takiego przypadku zrobi skandal na miarę kradzieży krzyża smoleńskiego.
    Kolega powyżej ma rację, podziały sensu nie mają. Tak na prawdę chodzi o ten wiatr we włosach i nie ważne czy na cycatej niemce, czy smukłej włoszce czy też fikuśnej japonce..
    Jak ma się spieprzyć to się spieprzy każda. Znane są przypadki przebiegów GS-ów po 500 czy 800tys km bez naprawy głównej, ale po wielu solidnych naprawach skrzyni biegów i dyfra. I jak tu przełożyć solidność przez awaryjność? Nijak! Kwestia komu i do czego ma to służyć.
    Jak ktoś chce bić tylko pianę to ubijak znajdzie, albo portal motocyklowy założy…

  35. Kiedyś miałem taką straszną i znaną z awaryjności PanEuro, ze dwa razy zmusiła mnie do wymiany żarówki. Michałku, nasz wspólny znajomy nadal dociera swoja 1100 po 300 paru set tys. kilometrów, czy wreszcie mu nawaliła ? Dziwne, albowiem muszę należeć do tych kiepskich głupoli co idą do salonu kupują motorek, walą 14 tys. w trzy tygodnie nawet go uprzednio nie sprawdzając, a nie, pardon, sprawdziłem ciśnienie w oponach, sorry. Nawet powietrze w przednim po powrocie było to samo, z tyłu złapałem kapcia i to wszystko. Ale to nic, rybak na kaszalocie przez 18 godzin przyczepiony do garbu pokrytego muszlami dopłyną do domu cały i żywy, to jest dopiero coś.

  36. Niestety, ale to jest w dużej mierze prawda o motocyklach BMW. Sam nie miałem okazji przekonać się o ich awaryjności, ale znajomy, który był z nami na wyprawie motocyklowej swoim BMW K1600GT strasznie narzekał na swój motocykl. Kupił go w salonie i nie przejeździł nawet 20tyś km, a już 3 razy motocykl był w serwisie bo skrzynia ulegała poważnej usterce. To przykre, że tak drogie motocykle są tak awaryjne. Chyba lepiej zaufać Japończykom.

  37. Witam, z ciekawością przeczytałem Wasze opinie. Niestety muszę przyznać rację obydwu stronom. Mam GS-sa i CBF-a. Obydwa motocykle z tego samego rocznika i o podobnym przebiegu. Jako pierwszy był CBF. Później kupiłem GS-sa z myślą o fajnych wyprawach. Na obecną chwilę jestem zawiedziony GS-em. Moje dotychczasowe doświadczenia są takie, że CBF -a odpalam i jadę. GS jest nazwijmy można powiedzieć „kapryśny”. Tę sama trasę (ok. 2500 km) zrobiłem obydwoma motocyklami. CBF-em bez żadnego przygotowania . Po prostu wsiadłem, pojechałem i wróciłem. Z GS-em było inaczej, po… 800 km puściło uszczelnienie przekładni głównej i ze względu na ewentualny koszt naprawy przekładni moto przejechało resztę trasy na lawecie. Później był wyjazd ok. 1200 km i było ok. Ale następny wyjazd ok. 400 km zakończył się niepokojącym dźwiękiem przy hamowaniu silnikiem (pewnie łożysko w skrzyni biegów) . Trochę pojeździłem z tymi odgłosami i przyszła późna jesień. Wróciłem GS-em do domu, zaparkowałem i….. trzy miesiące później już go nie odpaliłem. Niestety to nie był akumulator, tylko rozrusznik, który był łaskaw się zawiesić . CBF odpalił, ot tak poprostu. I tak jak wspomniałem GS stał rok niesprawny . W tym czasie latałem CBF-em, w którym wymieniłem napęd ( z racji przebiegu) i nie sprawdzałem nawet oleju. W obecnej chwili biję się z myślą, czy dać mu szansę w planowanej wyprawie (ok. 4000 km) czy pojechać CBF-em, który raczej mnie nie zawiedzie. Słyszałem opinię, że awaryjność GS-a zależy od egzemplarza, jak się trafi takiego co się psuje to już będzie się psuł. Nie wiem czy to prawda, ale losy mojego GS-a wiszą na włosku, pomimo tego, że jak działa to fajnie się nim jeździ – inaczej niz CBF-em – ale fajnie. O zużyciu paliwa się nie wypowiadam, gdyż wiadomo, ze jak się odkręca to jest wir w zbiorniku. Serwis – wiadomo ponad 300 PLN za roboczogodzinę. Cokolwiek by zrobił trzeba becelować jak za zboże na Ukrainie w czasie Wielkiego Głodu. Japońca też pewnie sprzedam ale będzie mi go żal. Pewnie nie pomogłem tym co się wahają a jeżdżący GS-ami powiedzą, że bzdury opowiadam. Ale ja w sumie też jeżdżę GS-em:-)

  38. Witam,
    Właśnie natknąłem się na ten wątek – lekko już nieaktywny – ale z racji posiadania kiedyś boxera podzielę się swoimi uwagami. Może się komuś przydadzą :)
    W roku 2001 kupiłem R1150R w salonie w Poznaniu wraz z pełnym osprzętem kufry, owiewka, grzane manety i co tam wówczas BMW oferowało. Przesiadałem się właśnie z KTM 640 Adventure, i Yamahy SuperTenere. Przeznaczeniem BMW miały być podróże z kuframi i pasażerką po 2 tygodnie po Europie + kręcenie się po mieście – dla mnie ulubiona część pasji motocyklowej. RT był za drogi i zbyt krążownikowaty jak dla mnie, inne modele nie przekonywały mnie wyglądem ( przecież motocykl musi być piękny! a mnie się piękny wydawał wówczas tylko R1150R ) lub przeznaczeniem. Do 2007 nawinąłem 36 tys. km, Zrobiłem PL – Andaluzja, PL – Szkocja, Italia, Norwegia (Nordkapp) oraz co roku zlot BMW w Garmisch P. Kirchen.
    Teraz moje spostrzeżenia:
    – Ergonomia to b.mocna strona Bemek, robiłem nim przeloty po 1100 kom dziennie ( czasem) z pasażerką i choć groziło to separacją oboje dawaliśmy radę. Nie będę pisał o manetkach, siedzeniach, podnóżkach – po prostu BMW to b. wygodne motocykle ( Jeździłem ostatnio nowym GS Adventure z nowym ( wodnym) boxerem i wrażenia jeszcze lepsze.
    – Zużycie paliwa; to co poruszył Mariusz Ignatowicz. Hym… nigdy, naprawdę nigdy nie wyszedłem poza 7 litrów w mieście i to przy jeździe manetka max…prosta, heble max..manetka max itd. Na trasie 5L przy przelotowej 140km/h było standardem. Nowy GS Adventure po mieście brał w moim prywatnym teście 6,5L.
    – Silnik, giba się na postoju przy dodaniu gazu ale w czasie jazdy nie jest to odczuwalne, kiedyś zrobiłem test przejechałem wszystkie ronda w Szczecinie na trzecim biegu bez redukcji – nawet nie szarpnął. Lubił sobie siorbnąć olej tak 0,25 L dolewałem co jakieś 2-3T km. Ten typ tak ma – może te nowe już nie biorą…
    -Skrzynia biegów – to był słaby punkt mojej R-ki na światłach wszyscy wiedzieli, że wbijam 1 KLIKKK!, czasem przy ostrym przegazowaniu nie przebijał na dwójkę tylko zostawał na N i silnik robił Wrrrrry na całą dzielnicę. Zapytałem kiedyś Niemca w Berlinie w serwisie o co chodzi z tą skrzynią – odparł, że one tak mają ale za to zawsze działają – miał rację.
    – Zawieszenie Pala i Telelever. Zdziwiłem się, że BMW odchodzi od tego rozwiązania obecnie bo było naprawdę innowacyjne. Motocykl zawsze był w poziomie przy hamowaniu nie nurkował a przy przyspieszaniu z pasażerem i kuframi nie unosił przodu, także ZERO szimy przy v-max czyli jakieś 220km dla tego modelu. Niestety miało to i słabą stronę, Rka nie szła na koło, po wielu próbach znalazłem patent przesuwałem pupę bardziej na siedzenie pasażera ( ważę 100kg) i strzelałem ze sprzęgła wówczas podrywał przednie koło ale o przejechaniu na gumie kilometra i przebijaniu biegów w górę można zapomnieć. No i trzeba odłączyć ( nie wyłączyć ) ABS.
    -Poręczność w tej kategorii żaden boxer nigdy nie będzie mistrzem. W Szczecinie, gdzie ulice są szerokie nie odczuwałem nigdy dyskomfortu, ale pół roku mieszkałem w Londynie, dokąd oczywiście wybrałem się Bemką. Był to jedyny mój środek lokomocji w UK i wówczas zrozumiałem dlaczego żaden londyński kurier, rozwoziciel pizzy, czy nawet urzędnik dojeżdżający do roboty bikem nie ma boksera. Generalnie w City królowały 250ki i 500tki. Przeciskanie się przez korki moim bokserem z wystającymi cylindrami z jego masą było i stresujące i uciążliwe, czasem w ptk. wieczorem wracałem do domu mokry od potu a na dworze było 10-7 st C. Natomiast każda dłuższa trasa była żywiołem boxera.
    – Awaryjność. Jeździłem R1150R do 2007 r w tym czasie nie zepsuło mi się kompletnie NIC. Troszkę zaczął się pod koniec pocić uszczelniacz przy zębatce zdawczej wału kardana i to wszystko.
    Dlatego jestem zdziwiony opinią Mariusza, że tak źle ocenił trwałość tego sprzętu. Co do serwisu BMW w Polsce to trudno mi się wypowiadać, gdyż ja swoją Rkę zawsze serwisowałem w Berlinie w serwisie fabrycznym na Spandale tam gdzie owe motocykle powstają. Wynikało to z faktu, iż wówczas w Sz-nie nie było serwisu BMW a do Berlina było mi bliżej niż do Poznania. Obecnie serwis BMW jest w Sz-nie ale gdybym posiadł lub nabył kolejne BMW chyba pozostałbym przy Berlinie – i nie będę dalej rozwijał tego tematu.
    Mam nadzieję, że moje doświadczenia pozwolą innym wyrobić sobie zdanie na temat trwałości boxerków BMW.
    Na koniec dodam, że nowy boxer chłodzony wodą jakiego testowałem w GS naprawdę wymiata – jest to przepaść między moją Rką z 85 kucykami i obecnymi 125KM + 125Nm. Choć niektóre wady pozostały – największa to nieporęczność w mieście.
    I jeszcze taka uwaga: we wrześniu zwiedzałem Rumunię, i jechałem słynną trasą Transfolgarską. Jeżdżą tamtędy tabuny motocyklistów z całej Europy i wiecie co – 90% z nich na GS-ach :)

  39. No to klops! Przymierzałem się sprzedać Pancię st1100 bo trochę ciężka,ale gna okropnie i kupić R1200ST,mam jeszcze NTV-kę 650 i żadna mnie nigdy nie zawiodła. O BM-kach mówią że kto siadł raz nie chciał z niej zejść.
    Po przeczytaniu tych opinii jakoś mam niesmak chyba zostanę przy swoich Japoneczkach.
    Pozdrawiam wszystkich Jacek/60-/lat
    Ps. Wybieram się też na trasę Transforgarską do Rumuni ale pewnie pojadę Pancią chociaż NTV-ka jest lżejsza i lepsza w zakrętach w pojedynkę. Do zobaczenia na trasie!!!

  40. Na BMW R1200ST przesiadłem się po kilku latach jeżdżenia na innych motocyklach. Uważam , że autor artykułu całkowicie mija się z prawdą . Motocykl świetny , moc odpowiednia , przyczepność doskonała , hamulce jak z F! . Zero awarii , a radocha z jazdy niezapomniana . Polecam wszystkim ten motocykl !

  41. tak to prawda o awaryjności ,a szczególnie o wyciekach w r1200gs mam model 2008 przebieg 36000 i ciekna mi lagi z góry cieknie naped wiec mam teraz do wyboru kupic nowy za 5000 pl naprawić w serwisie za 2000 lub kupic uzywka za 1500pl wiec porownujaz to z japoncem ,którego miałem wypada to kiepsko i jeżeli to usune to spycham go od razu i pomysle może nad łańcuchem (:

  42. Jeżdżę BMW 1200ST od 3 sezonów (kupiony z realnymi 11tyś. na liczniku). Zrobiłem nim w tym czasie ponad 12 tysięcy kilometrów. Za mną wypady np. do Chorwacji (Dubrownik) i dwa razy skrajne szaleństwo w Alpach Turolskich i Dolomitach – przejechałem Passo Stelvio i 2 razy Grossglokner + wiele odlotowych przełęczy. W związku z tym, że jeździmy w grupie moto, mamy porównanie jak na trasie zachowują się różne motory (stary i nowy GS 1200, K1300R, kawa 1000ZX). Pomimo iż ST ma prawie 10 lat wzbudza wciąż duże zainteresowanie swoim nietuzinkowym wyglądem. Przy przebiegach sięgających nawet 1200 km dziennie spisuje się nienagannie zarówno na autostradzie jak i na górskich agrafkach nie odstając od innych motocykli. To prawda że jego zwrotność nie jest topowa ale zarówno co do jakości wykonania, komfortu jazdy moto staje na wysokości zadania. Przy tankowaniu, gdy jedziemy grupą te same dystanse w podobny stylu (140-160 autostrada lub niezliczone zakręty w Dolomitach) nigdy nie spaliłem więcej niż Koledzy! Z pewną rozterką zerkam na nowsze beemki ale każdy powrót na mojego St-ka upewnia mnie że tego „klasyka” nigdy się nie pozbędę!
    PS. Jedyna awaria wymagająca specjalistycznego serwisu to wskaźnik paliwa. Reszta rzeczy: klocki, tarcze, opony czy olej to wymiany czysto użytkowe.
    Pozdrawiam, :-)

  43. Cześć, zauważam pewną prawidłowość. Ci, co używają starsze modele, powiedzmy do bokserów r1150 bardzo chwałą swoje rumaki. Natomiast od r1200 zaczyna się narzekanie. Sam jeździłem przez 6 lat r1100r z 96r, potem r1150gs ADV z 2003. Wcześniej miałem różne „Japońce”. W zasadzie dopiero od BMW zaczęły się moje zagraniczne wyprawy. Przejechałem jak dotąd tymi starymi boxerami ok 40kkm i miałem jedną awarię w r1150. Kilka miesięcy po kupnie, na szczęście ok 2 tyg przed wyprawą rozsypała się przekładnia główna. Wymiana łożysk oraz uszczelniania – koszt 900zł u ogólnie szanowanego w świecie boxerów Mirka. Motor miał za poprzedniego właściciela uderzenie w ten element tak więc nie padło to samo z siebie. Generalnie jestem zadowolony na tyle, że postanowiłem podzielić się z rzeczonym mechanikiem myślą o kupnie najnowszego r1200lc i oto, co usłyszałem: Nie rób tego, to nie to samo BMW. Za 10 lat o tych sprzętach nikt nie będzie pamiętał a Twój nadal będzie jeździł. OK, pomyślałem, facet pewnie jeszcze żadnego nowego na oczy nie widział a swoje opinie opiera na r1200 z pierwszych lat produkcji. Zacząłem jednak oglądać filmiki na YT z produkcji tych nowych silników, popatrzyłem na spis części na realoem i co widzę? Otóż BMW staje się chyba pierwszym na świecie producentem jednorazowych silników i przekładni głównych. Jak zerkniecie na budowę silnika to cylindry stanowią jedną całość z blokiem silnika. Przekładnia główna też figuruje jako pojedyncza część zmienna. Najwyraźniej te nowe modele mają się już naprawdę niepsuć :-). Bo gdyby jednak miały to … będzie to bolesne. Tak więc nowy model raczej już nie od BMW.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!