Dwustopniowe podgrzewane manetki Daytona na polskim rynku na pewno sprzedają się dobrze. Polacy są bowiem wielkimi miłośnikami grillowania, co zapewne było jednym z głównych elementów biznesplanu dla tego produktu.

Podgrzewane manetki to znakomite udogodnienie, mogące podróż w największy nawet ziąb uczynić przynajmniej znośną. Z takiego założenia wyszedłem, kupując podgrzewane manetki dwustopniowe japońskiej firmy Daytona.

Po ich zamontowaniu (zrobiłem to w zaprzyjaźnionym warsztacie)  bardzo szybko moje zadowolenie z miłego ciepełka rozchodzącego się po palcach ustąpiło miejsca przekonaniu, że coś jest tu nie tak.

Podgrzewane manetki Daytona zostały chyba zaprojektowane do przyrządzania smażonych dań podczas podróży, bowiem działają w systemie zero-jedynkowym: temperatura, którą oferują jest albo żadna (stopień grzania ON), albo niebezpieczna dla dłoni, ale znakomita dla steków (stopień START).

Nawet w dość grubych rękawicach turystycznych temperatura  jest trudna do wytrzymania. Co jakiś czas urządzenie trzeba więc wyłączać, co nie tylko jest niesamowicie irytujące, ale może czasem być wręcz niebezpieczne.

Brak możliwości płynnej regulacji stopnia grzania to wada, która podgrzewane manetki Daytona dyskwalifikuje, tym bardziej, że słabe grzanie jest w zasadzie odczuwalne wyłącznie w cienkich crossowych rękawiczkach. Grzanie silne jest możliwe do użytkowania w komforcie psychicznym tylko po opanowaniu umiejętności prowadzenia motocykla łokciami lub siłą woli.

podgrzewane manetki daytona już na motocyklu podgrzewane manetki daytona: dwa stopnie grzania to zdecydowanie za mało Grillowe podgrzewane manetki Daytona w pełnej krasie

podgrzewane manetki daytona
podgrzewane manetki daytona

Strona producenta

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCiekawostki. Motocykle elektryczne. Przyszłość raczej bliższa niż dalsza
Następny artykułUkraina. Śladami Skrzetuskiego – Zbaraż i inne fortece
Z wykształcenia arabista. Z zawodu – dziennikarz od ponad 20 lat. Był m.in. korespondentem „Rzeczpospolitej” i PAP w Sankt-Petersburgu, redaktorem naczelnym „Gazety Finansowej”, a także zastępcą redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”. Na motocyklu lubi podróżować indywidualnie. Interesuje się kulturą Bałkanów i tam często planuje swe motocyklowe podróże. Oprócz turystyki motocyklowej uwielbia nurkowanie. Zna cztery języki, w tym arabski.

5 KOMENTARZE

  1. Hmm niema co obwiniac producenta, w koncu opisal manetki prawidlowo: HOT GRIP, gdyby mialy grzac slabiej na pewno manetki bylyby opisane WARM GRIP. :-):-):-):-)

  2. Ja posiadam takie manetki, rzeczywiście potrafią trochę przygrzać, ale to po prostu trzeba je co jakiś czas wyłączyć. i chyba wole tak przełączać niż po powrocie mieć zgrabiałe palce

    Kamil, płynny regulator, czyli potencjometr tu nie zda egzaminu, bo przełącznik start/On przełącza grzałki które są w manetkach z ustawionych szeregowo na równolegle. Chyba żebyś ustawił manetki na mocne grzanie i potem potencjometrem ustawiał prąd, ale to zaraz zje akumulator bo wtedy chyba manetki ciągną ok 50W

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!