Kask Caberg Sintesi wybrałem po długich poszukiwaniach głównie ze względu na fakt, że znakomicie pasował na moją dużą głowę. Konkurencja była w tej kategorii daleko w tyle: inne kaski uwierały albo w ogóle nie dało się ich założyć pomimo, że rozmiar określony przez producenta teoretycznie pasował do mojego rozmiaru (62 cm).

Full wypas w standardzie

Kask Caberg Sintesi, znany z nieziemskiego designu, dostępny jest w kilku kolorach. Kolory te zgodnie z manierą producentów podawane są jako white, shadow, gun metal i matt black, a po przetłumaczeniu na polski – to po prostu biały, szary i czarny (mat lub błyszczący). Co istotne, kask Caberg Sintesi oferowany jest w dwóch rozmiarach skorupy. Nie ma zatem obawy, że rozmiar XXL będzie miał wyściółkę grubości ligniny.

Kask Caberg Sintesi
Caberg Sintesi ma odjechany design

Sintesi pełni w ofercie Caberga rolę „okrętu flagowego”, ma zatem pełne możliwe wyposażenie: przeciwsłoneczną blendę, łatwo zdejmowaną szybkę z opcją pinlock, znakomitą regulowaną wentylację, wyjmowaną wyściółkę, mikrometryczne zapięcie.

Oprócz tych „żelaznych” elementów wyposażenia dobrego kasku znajdziemy też w Sintesi mnóstwo innych, niezwykle cieszących użytkownika dodatków. Jednym z nich jest Sanitized – specjalna powłoka, którą pokryto wyściółkę kasku.

Zabezpiecza ona przed rozwojem drobnoustrojów. Jest to cecha niezwykle przydatna podczas długich podróży, kiedy możliwość prania wnętrza kasku jest mocno ograniczona. Zapachy z wnętrza skorupy (a zarazem ze skóry głowy) pozostają do wytrzymania nawet przez długi czas użytkowania.

Inną przydatną rzeczą w Caberg Sintesi są specjalne „siodełka” na oprawki okularowe, co dla mnie – okularnika – jest prawdziwym wybawieniem. Jeżdżąc w kasku można zapomnieć, że ma się na nosie okulary, a oprawki nie są ściskane przez skorupę kasku, co ma też wpływ na ich trwałość.

Innym udogodnieniem wartym opisania jest fabryczne przystosowanie do dedykowanego zestawu bluetooth JustSpeak. Niestety, spośród wszystkich dostępnych zestaw ten jest zdecydowanie jednym z najgorszych.

Kask Caberg Sintesi
Sintesi jest przystosowany do montażu dedykowanego zestawu Bluetooth

Kask Caberg Sintesi ma podwójną homologację: jako zamknięty i otwarty, można zatem teoretycznie pomykać w Sintesi z podniesioną szczęką. Teoretycznie, bo wygląda to trochę groteskowo i jest niewygodne ze względu na owady i pęd powietrza, zmuszający mięśnie szyi do kulturystycznych popisów.

Gdyby nie ten ciężar…

Taki wypas ma swoją cenę – i nie chodzi w tym przypadku o cenę kasku, bo ta jest nadzwyczaj korzystna, a raczej o jego wagę. 1950 g, czyli prawie DWA KILO  – tyle waży ten włoski produkt.

To trochę za dużo, biorąc pod uwagę, że konkurencja jest około pół kilo lżejsza. Nie jest to wielkim problemem, gdy używamy Sintesi głównie w mieście, ale przecież szczękowce to kaski typowo turystyczne: a po 600 – 800 kilometrach to dodatkowe obciążenie stanowi już pewien problem.

Kask Caberg Sintesi
Zdejmowanie szybki to łatwizna

Inną, trochę irytującą cechą kasku Caberga, jest fakt umieszczenia suwaka blendy na górze skorupy. O ile podczas postoju nie jest to wielki problem, to już podczas jazdy, nawet niezbyt szybkiej, pęd powietrza skutecznie utrudnia użycie mechanizmu.

To jednak, co najbardziej przeszkadza mi w tym skądinąd świetnym kasku to fakt, że jest głośny. Dalekie podróże wymusiły zakup specjalnych stoperów motocyklowych (test tutaj), w innym wypadku groziłoby mi uszkodzenie słuchu.

Wszystkie te wady są jednak niczym w obliczu bezpieczeństwa, które niechcący przetestowałem osobiście. Podczas uderzenia głową w asfalt, poczułem jakbym opadał na miękką poduszkę. I to jest, jak sądzę, najlepsza rekomendacja dla tego wyrobu włoskiej myśli technicznej.


 

Kask Caberg Sintesi – videotest


Kask Caberg Sintesi – galeria zdjęć

Test długodystansowy (po angielsku)

3 KOMENTARZE

  1. Może mam taki egzemplarz ale tak normalnie to bardzo głośny nie jest. Dopiero po otwarciu wentylacji juz powyzej 120 zaczyna tak szumieć że wytrzymac nie idzie.

  2. Używam go trzy sezony, nakręciłem ponad 40000km, fakt jest głośny, waga zupełnie nie przeszkadza. Otwieranie i zamykanie blendy, szczególnie podczas przejazdów przez ciemne tunele jest denerwujące. Przy dużych upałach ( 10 dniowa wyprawa w tem. ponad 40 stopni ) śmierdzi strasznie, ale domniemam, że w takich warunkach każdy kask polegnie. Wentylacja raczej średnia. Problemem po trzech sezonach stała się odpinająca się z zatrzasku lewa poduszka, oraz nieszczelna szyba ( brak możliwości regulacji) pomimo wymiany na nową z pinlock. Pinlock rewelacja. Generalnie polecam garnek, pomimo kilku wad fajny sprzet za tą cenę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ